Bierut i kandelabry na placu Konstytucji
Strona Główna » Architektura » Kamienice i domy » Bierut i kandelabry na placu Konstytucji▼
![]() |
| ▲ Jeden z kandelabrów na placu Konstytucji nocą, źródło: Mateusz Szczepaniak; czerwiec 2011 |
| █ Krzysztof Mordyński, Bierut i kandelabry na placu Konstytucji, "Kronika Warszawy", nr 1, 2008 |
Barwna plotka, powtarzana zwłaszcza przez przewodników warszawskich, głosi, że projekt słynnych kandelabrów na placu Konstytucji w Warszawie nakreślił własną ręką Bolesław Bierut.
Zwielokrotnione w rozmiarze świeczniki szybko stały się symbolem, którego znaczenie wykraczało poza ich pierwotną, domniemaną funkcję – trzech latarni na jednym z warszawskich placów. Ich historia jest bowiem nie tylko barwna, ale jak w soczewce, skupia istotne zagadnienia dotyczące architektury socrealizmu.
|
Budowa kandelabrów jest złożona. Są to z jednej strony powiększone świeczniki, z drugiej zaś konstrukcje pozujące na wolnostojące kolumny. Przy ich planowaniu posłużono się zestawem elementów i detali wzorowanych na architekturze renesansu i klasycyzmu. Nie skorzystano z nich jednak w duchu wspomnianych stylów, wzbudzając raczej negatywne wrażenia estetyczne. Każdy z kandelabrów składa się z trzystopniowej podstawy, cokołu z ławą (jak w renesansowych pałacach), piedestału ujętego na brzegach wolutami, wreszcie niepełnej kolumny, złożonej z bazy, kanelowanego trzonu i - zamiast kapitelu - korony ośmiu latarni oraz iglicy. Całość utrzymana jest w typowej stylistyce socrealizmu, podstawa jest dosyć masywna, panuje tendencja wystrzegania się kształtów owalnych (np. woluty), strzelista iglica ma nadawać obiektowi charakter monumentalny. Poszukując odpowiednich proporcji, twórca kandelabru musiał wybierać pomiędzy zachowaniem stosunku wielkości w prawdziwym świeczniku, a kolumną-pomnikiem np. króla Zygmunta III Wazy. W pierwszym przypadku ramiona musiałyby być znacznie bardziej rozbudowane, co niewątpliwe nastręczyłoby trudności technicznych i przygniotło podstawę. Wybór padł na proporcje podobne do kolumny Zygmunta, gdzie część ponad kapitelem (architraw, cokolik i posąg) stanowią ok. ¼ całej wysokości – tu odpowiednio korona z iglicą. Kandelabry nie wykonują swego podstawowego, zdawałoby się, zadania, jakim jest oświetlanie otoczenia. Latarnie znajdujące się na koronie, ustawione są prostopadle do powierzchni placu, przez co światło rozprasza się w ciemnościach wokół, nie rozjaśnia zaś chodnika. Ponieważ właściwe latarnie niczego nie oświetlają, w miejscu mocowania ramion do trzonu konstrukcji, ukryto niewielkie, lecz mocne reflektory skierowane pionowo w dół. Jednak i one oświetlają niewiele więcej niż podstawy kandelabrów. Efekt ten jest nieproporcjonalny do masy całego obiektu. Kilkukrotnie dochodzi tu zatem do pewnego przekłamania: klasyczne elementy architektoniczne nie składają się na klasyczny obiekt. Patrząc na kandelabr jak na powiększony świecznik oko zauważa, że brakuje mu odpowiednich ramion. Przyjmując zaś proporcje w pionie kolumny Zygmunta powstaje zgrzyt między przysadzistą podstawą a ażurową koroną. Na koniec wyeksponowane latarnie są tylko dekoracją, a oświetlać plac mają te, które są ukryte. Zgodnie jednak z intencjami zespołu Pracowni MDM, pierwotnym zadaniem kandelabrów nie miało być oświetlanie placu, ale uczytelnienie i wzbogacenie jego kompozycji. Trzeba tu od razu zaznaczyć, że te trzy wielkie latarnie pełnią rolę tylko zastępczą. W pierwszych projektach planowano na tym miejscu postawienie trzech rzeźb: "Śląsk", "Pomorze", "Stolica” [1]. Prace rzeźbiarzy dały jednak tak daleko niezadowalające rezultaty, że pomysł musiano zmodyfikować [2]. Nie można już było zrezygnować z trzech wielkich elementów, gdyż miały one określone zadanie do spełnienia. Zgodnie z wzorami radzieckimi idealny plac w duchu realizmu socjalistycznego powinien być osiowy i symetryczny. Tymczasem poszerzona ulica Marszałkowska, na osi której rozplanowany został ten fragment założenia Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, wychodziła z niego od południa w dwóch nitkach, o różnej wielkości, z których szersza (wówczas Nowa Marszałkowska, dzisiaj Waryńskiego) wpadała na plac z ukosa. Trzy wielkie elementy miały zatem podtrzymywać osiowość placu odwracając uwagę widza od braku symetrii w południowej części. Środkowy kandelabr znajduje się dokładnie na przedłużeniu szerokiej Marszałkowskiej, natomiast w parze z kandelabrem wschodnim ujmuje wylot wąskiej Marszałkowskiej od strony placu Zbawiciela. Wizualna sztuczka polega więc na tym, że widz zawsze widzi tylko tyle kandelabrów ile trzeba i to w prawidłowym - symetrycznym ustawieniu. Od strony centrum trzy, a od strony wąskiej Marszałkowskiej dwa [3]. Inną funkcją tych trzech wolnostojących elementów było optyczne zamknięcie placu i dalekiego widoku Marszałkowskiej od strony śródmieścia. Pierwotnie planowano postawienie wysokościowca na głównej osi w południowej pierzei placu (hotel MDM). Pełniłby on rolę wyraźnej dominanty i - co istotne, zasłaniałby neogotyckie wieże kościoła Zbawiciela widoczne ponad blokami [4]. Z wieżowca jednak zrezygnowano, może dlatego, że mógł być odbierany jako konkurencja dla projektowanego przez Rosjan Pałacu Kultury i Nauki, od razu zresztą skazana na porażkę [5]. W zamian zamknięcie widokowe głównej ulicy Warszawy miało przybrać formę ażurową, czyli rozłożoną na kilka obiektów, stopniowo przesłaniających dalszy wgląd. Pierwszym elementem tej koncepcji była fontanna, w planach ulokowana na środku placu, lekko zasłaniająca widok kurtyną wodną. Za nią przygotowano miejsce właśnie dla rzeźb/kandelabrów, które wyraźnie miały odcinać się od elewacji bloku zamykającego plac, usytuowanego jeszcze kilkanaście metrów dalej. W takiej konfiguracji wieże kościoła Zbawiciela stanowiłyby ostatni element, w zasadzie słabo widocznego tła. Wzrok przechodnia mógł biec także niżej filarową galerią wąskiej Marszałkowskiej, której wlot planowano początkowo zamknąć wielką bramą. Aby spełniać powyższe zadania kandelabry musiały posiadać odpowiednią masę, w przeciwnym razie oko w ogóle by ich nie zauważyło. Z tego też powodu gigantyczne latarnie nie mogły przyjmować zbyt delikatnych kształtów. Bryły rzeźb, które można zobaczyć na makietach z roku 1951 [6] niewątpliwie miały odpowiednią masę. Kandelabry mimo swej przysadzistości i wielkości okazały się zbyt kruche jak na przestrzeń placu Konstytucji. Dodatkowo ich sytuację pogorszył fakt, że z odległości kilkuset metrów zlewają się z blokiem, na tle którego stoją. Nie ma zatem kontrastu, nie ma także wrażenia ażurowej kompozycji. Według słów Józefa Sigalina, kierującego projektem budowy MDM, po zarzuceniu projektu trzech rzeźb (październik-listopad 1951 r.) pojawiła się myśl ustawienia kandelabrów:
"Od myśli do jej konkretnego sformułowania droga była bardzo krótka. W ciągu jednego czy dwóch dni architekt Jan Knothe z kierownictwa naszej Pracowni naszkicował projekt kandelabrów. Chciał jeszcze projekt poprawić, wycyzelować formę, proporcje, ale nie było już czasu na >>artystyczne poszukiwania<<; zaakceptowany przez władze projekt z miejsca poszedł na warsztat kamieniarzy, elektryków i do wspaniałych rąk mistrza Jarnuszkiewicza." [7]
Wspomnienia Józefa Sigalina, tak jak każde inne pisane po latach relacje tego typu, pełne są uproszczeń, zwłaszcza w miejscach, w których autorzy pragną się usprawiedliwić. Błyskawiczne tempo wykonania projektu oraz brak możliwości poprawek miały tłumaczyć formę kandelabrów zgodnie krytykowaną przez większość przeciwników i entuzjastów socrealizmu. Nawet w albumowym wydawnictwie poświęconym powstaniu pierwszej części Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, opracowanym przez Stanisława Jankowskiego, jednego z autorów tego założenia, ukazane są ilustracje z dziecięcymi rysunkami placu oraz kpiącym podpisem "Często rysujemy MDM. Kandelabry nam też się nie udały" [8]. Takie ironiczne komentarze nie mogły oczywiście pojawić się w odniesieniu do obiektu rzekomo naszkicowanego przez samego Bieruta, jednak plotka o przyłożeniu ręki do projektu znajduje pewne racjonalne uzasadnienie. Propaganda kreowała Bolesława Bieruta na "Wielkiego Budowniczego Warszawy", wizytującego budowy, naradzającego się z architektami, samodzielnie biorącego udział w odgruzowywaniu miasta. Jego zaangażowanie, znajdujące potwierdzenie choćby w przytaczanych niżej dokumentach dowodzi, że nie był to tylko wizerunek sporządzony na zapotrzebowanie propagandy. Ponieważ architektura realizmu socjalistycznego miała odgrywać szczególną rolę w przebudowie polskiego społeczeństwa z klasowego na komunistyczne, Bierut rzeczywiście poświęcał wiele uwagi planom i projektom urbanistycznym oraz architektonicznym. Jednym z najbardziej ważkich problemów było przygotowanie przestrzeni pod quasi-teatralne spektakle jedności narodu. Stolica potrzebowała przynajmniej jednej wielkiej arterii dla pochodów, kończącej się miejscem dla wygłaszania przemówień władz do ludu. Każdy element wystroju tego miejsca musiał w specjalny sposób oddziaływać na człowieka. Jak pisze Dobiesław Jędrzejczyk:
"Po przejściu kilku kilometrów, szeroką drogą obstawioną gigantycznymi budynkami, manifestant musiał trafić w rozległą, choć zamkniętą przestrzeń będącą niejako ideologiczną kulminacją całego spędzonego w mieście dnia. [9] (...) W zamierzeniach władz to właśnie ten plac [Konstytucji – red.] miał odgrywać wymaganą przez doktrynę rolę soczewki, ogniskującej ideowy zapał obywatel całej stolicy, a nawet kraju. Dla rządzących kwestią zasadniczą w całym projekcie MDM-u było zbudowanie odpowiedniego placu dla zgromadzeń. (...) Zgodnie z zasadami sztuki socrealistycznej plac Konstytucji został otoczony gigantycznymi gmachami, a poprzez osiągnięty ideał zamkniętej formy zdecydowanie mógł sprawić owo słynne >>szybkoodczuwalne wrażenie siły" [10]
Dlatego też wszystkie elementy placu Konstytucji traktowano bardzo poważnie i musiały one znaleźć aprobatę Sekretariatu KC PZPR, czyli konkretnie Bieruta [11]. Ze względu na wagę placu Konstytucji kandelabry nie mogły powstać bez szczegółowego nadzoru i uwag ze strony KC PZPR. Z dokumentów znajdujących się w spuściźnie po Józefie Sigalinie wyłania się obraz drobiazgowej kontroli wszelkich projektów architektonicznych z uwagami odnoszącymi się nawet do pojedynczych detali. [12] Pomysł ustawienia kandelabrów pojawia się nie później niż 15 listopada 1951 r. [13] kiedy to sekretariat KC poddaje go analizie. Decyzja wiążąca zapada 31 stycznia 1952 roku:
"Sekretariat rozpatrzył różne projekty kandelabrów dla placu MDM zadecydowano do realizacji projekt kandelabru 8-lampowego o kształcie typu obelisku zakończonego strzelistym zwieńczeniem. Projekt fontanny w zasadzie zaakceptowano, polecono jednak zaniechanie jej realizacji do czasu oddzielnej decyzji w tej sprawie." [14]
Bierut zatem nie tyle naszkicował kształt kandelabrów, co go zaakceptował. W świetle powyższych dokumentów zrobił to najprawdopodobniej po drobiazgowym zapoznaniu się z projektem, który mógł, jak to miał w zwyczaju, poprawić. W tym sensie był on współautorem dużej części socrealistycznej Warszawy, choć nie każdy jej fragment znaczył tyle, co plac Konstytucji. Realizacja projektu odbywała się od kwietnia do lipca 1952 roku [15]. Pewne światło na jego kompletność rzuca notatka z dn. 4 kwietnia 1952 r. [16] dotycząca kłopotów z otrzymaniem materiałów budowlanych. Według tego pisma Mieczysław Jarnuszkiewicz, kierownik pracowni blacharki artystycznej został 13 lutego 1952 r. wezwany do pracowni projektów MDM, gdzie pokazano mu drobny rysunek szkicowy kandelabru. Na jego podstawie miał oszacować ilość miedzianej blachy, potrzebnej do wykonania części ozdobnych – korony. Jarnuszkiewicz stwierdził, że potrzeba około 500 kg. Na następnym spotkaniu 7 marca pokazano mu inny szkic. Zauważył on wtedy, że rysunek wzbogacony został znacznie co do formy i wielkości i zażądał 750 kg. Szczegółowe rysunki w wymiarach 1:1 dostarczono mu dopiero 12 marca. Wygląda na to, że po decyzji KC wizja kandelabru została jeszcze uszczegółowiona. Z przytoczonych dokumentów wynika, że projektowanie nie trwało dwóch dni i nic nie odbyło się natychmiast. Wątpliwe jest jednak, ażeby nawet przy większej ilości czasu, Knothe mógł sprostać zadaniu nakreślenia takich kandelabrów, które spełniałyby wszelkie żądania i jeszcze spodobały się opinii publicznej. Bardziej istotne od żartów ulicy warszawskiej i karykatur w prasie było niezadowolenie Bieruta z przygotowanego miejsca docelowego pochodów – władza nie wykorzystała placu Konstytucji do odbierania defilad na Święto Pracy [17] oraz Święto Odrodzenia Polski [18]. Swoją rolę mogły odegrać tu także niezręczne kandelabry. Trudno było bowiem o uzyskanie "szybkoodczuwalnego wrażenia siły", patosu i powagi w miejscu, gdzie stały pokraczne latarnie, obiekt kpin za przyzwoleniem władz. Na koniec warto jeszcze zapoznać się z kilkoma dokumentami dotyczącymi wykonania korony kandelabrów, które dają szerszy obraz realiów rządzących budową całego MDM. Najbardziej dekoracyjna część kandelabrów, czyli ramiona i latarnie, zostały wykonane z blachy cynkowej i miedzianej, co miało zapewnić odpowiedni efekt wizualny: połysk w świetle słońca i świetle elektrycznym [19]. To właśnie te, zdecydowanie deficytowe materiały, a nie nawet koszt budowy kandelabrów wynoszący około 1 030 000 zł [20], stwarzały podstawową trudność i zagrożenie nie wykonania obiektów na czas. Dopiero interwencje Sigalina, prawdopodobnie u samego Bieruta, wymogły przydzielenie wymaganych materiałów. Z dnia 26 kwietnia 1952 roku pochodzi pismo, w którym Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego "biorąc pod uwagę cel przeznaczenia zgadza się, w drodze wyjątku, na cesję przydzielonych na M.D.M. 750 kg blachy cynkowej i 75 kg spoiwa cynkowego" [21]. Podobnych "wyjątków" ze względu na "cel przeznaczenia" było znacznie więcej. MDM otrzymało prawdopodobnie tzw. "priorytet" otwierający drzwi do ministerstw, potwierdzany później przez liczne interwencje. Na budowę Dzielnicy kierowano różne deficytowe towary (kamień na fasady, metale na dekoracje, nowoczesne maszyny do pracy, materiały budowlane) i najlepszych fachowców pozbawiając tych dóbr resztę Warszawy, a nawet kraju. Znamiennym przykładem faworyzowania MDM jest fotografia zamieszczona w albumie z budowy ukazująca oznaczenie kolejowe na wagonie "Terminowa dostawa. M.D.M. Przesyłka ekstra" z podpisem "Kolejarze otwierają >zieloną drogę< dla MDM." [22] Propaganda starała się ukazać budowę tej dzielnicy jako triumf socjalistycznej organizacji pracy, powszechny wzorzec do naśladowania, tymczasem wykonanie planu było możliwe głównie dzięki priorytetowemu traktowaniu tej jednej budowy kosztem innych. Materiały i specjalistyczne części do wykonania i złożenia korony kandelabrów dotarły do Warsztatu Blacharki Artystycznej ZBMW 3 KAM tak późno, że sytuacja wymagała od "mistrza" Mieczysława Jarnuszkiewicza i jego 12 osobowego zespołu specjalnej mobilizacji. W podpisanym zobowiązaniu zapowiedzieli, że wykonają 230% normy nadganiając 7000 zmarnowanych wcześniej roboczo-godzin, aby wykonać wszystkie korony na czas, tj. do dnia 29 czerwca 1952 roku [23]. Inne zespoły także musiały spieszyć się z pracą, a efekty takich działań stały się widoczne kilka miesięcy po otwarciu. Prezydium Rady Narodowej w liście do Naczelnego Architekta z dn. 10 grudnia 1952 r. zwróciło uwagę na:
"Złe wykonanie drzwiczek w kandelabrach na placu Konstytucji. Wskutek popękania i odpadnięcia płyt kamiennych instalacja elektryczna (tablice rozdzielcze) znajdujące się pod napięciem stała się łatwo dostępna dla postronnych osób i stwarza możliwość niebezpieczeństwa porażenia prądem." [24]
Kandelabry na placu Konstytucji w Warszawie są typowym obiektem architektury socrealistycznej. Używają one pewnych elementów architektury klasycyzmu czy renesansu przekuwając je jednak w ciężkie bryły, grzeszące gigantomanią. Są obiektem o charakterze rekwizytu teatralnego, udając coś, czym nie są. Przybierając postać latarni są w rzeczywistości próbą kompozycyjnego zaaranżowania placu, przywrócenia symetrii. Ich wygląd można uznać za "eksperymentalny" – twórcy MDM twierdzili, że budowa dzielnicy jest właściwie wielkim eksperymentem, gdyż nikt w Polsce przed nimi nie tworzył fragmentu wielkomiejskiej tkanki socjalistycznego osiedla [25]. Próby takie nie zawsze się udają. Kandelabry przeszły także typową drogę decyzyjną dla pierwszoplanowych inwestycji budowlanych lat 1949-1956. Projekt latarni był przedmiotem posiedzenia Sekretariatu KC i został zaakceptowany przez Bolesława Bieruta. Innym charakterystycznym elementem przedsięwzięcia budowy kandelabrów był sam sposób wykonania ich korony, wymagający od załogi wysiłku na 230% normy. Plac Konstytucji oraz cała Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa szybko wypadła z łask Bieruta. Niewiele ponad pół roku po triumfalnym otwarciu placu "Życie Warszawy" donosiło, że robotnicy pracujący nad dalszą realizacją MDM nie wykonali zobowiązań lutowych [26]. Inne gotowe projekty czekały na zatwierdzenie KC, jednak przychylna decyzja nie zapadła [27]. W jakiejś mierze mógł to być także efekt oddziaływania kandelabrów niszczących powagę placu. Pierwotne plany rozległej dzielnicy ograniczono do okolic placu Konstytucji [28]. Luki po niezrealizowanych budynkach wypełniły w kolejnych dziesięcioleciach tandetne klocki z wielkiej płyty. Ulica Waryńskiego nie została do końca uporządkowana i wygląda jakby przebito ją zaledwie wczoraj, nie ponad pół wieku temu. Na tym tle kandelabry wpasowane w charakter otaczającej je socrealistycznej zabudowy wydają się wyglądać dosyć harmonijnie. A przecież to one mogłyby być szczytem bezguścia... |
|
Bibliografia▼ „Architektura”, nr 7, 1951; nr 1, 1953 S. Jankowski, MDM. Marszałkowska 1730-1954, Warszawa 1955 D. Jędrzejczyk, Geografia humanistyczna miasta, Warszawa 2004 „Kurier Codzienny”, nr 238, 1951 J. Sigalin, Warszawa 1944-1980. Z archiwum architekta, Warszawa 1986 „Życie Warszawy”, nr 63, 1953 |
Zobacz także▼
|
||||||||||
|
Przypisy
[aby powrócić do
czytanego tekstu,
odkliknij numer
wybranego przypisu]
Powyższy artykuł ukazał się także na łamach "Kroniki Warszawy" (nr 1, 2008) wydawanej przez Archiwum Państwowe m.st. Warszawy+ Wyrazy podziękowania dla autora artykułu Krzysztofa Mordyńskiego i wydawcy, za zgodę na publikację tekstu na stronach portalu naszaStolica.
| 8 lipca 2011 | 12:32 |
||||||
|
|
||||||
| © Copyright Mateusz Szczepaniak · naszaStolica.waw.pl · Architektura · | | O mnie, o stronie | Kontakt | Sąsiedzi | Źródła | | |||||





.jpg)

.jpg)


.jpg)