|
To był piękny, słoneczny czwartek. Przeszyte kulami,
pokaleczone pociskami artyleryjskimi warszawskie mury, oświetlało ostre
październikowe słońce. Ruiny domów - świadków tragedii tysięcy
mieszkańców Warszawy, czekały na swych mieszkańców, pozbawionych dachu
nad głową. Nie wszyscy wrócili. Wiele warszawskich rodzin uciekło we
wrześniu w inne regiony Polski, pozornie bezpieczne, pozbawione jeszcze
wrogiej armii. Po kilku dniach i oni doświadczyli wojennej
rzeczywistości, obserwując zajęcie polskiej ziemi przez wschodniego
sąsiada. Inni, polegli pod gruzami zbombardowanych domów, bądź na
froncie wojny obronnej, z dala od rodziny.
Sylwetki zrujnowanych kamienic, w których życie
tętniło jeszcze kilka dni wcześniej, górowały w Śródmieściu Warszawy,
świadcząc o bohaterstwie walczącej ponad 20 dni, Stolicy Polski. Niemieckie dzieło zniszczenia, przyjechał obejrzeć jego inicjator. Rano,
na lotnisku Okęcie wylądował samolot z kanclerzem Adolfem Hitlerem.
Zgromadzony tłum oficerów Wehrmachtu, pozdrawiał swego führera,
wpatrując się w niego jak największą świętość. Po hucznym przywitaniu,
zabezpieczona kolumna samochodów przejechała przez silnie strzeżone
ulice Warszawy, obstawione co dwa metry żołnierzami niemieckimi. Tego dnia na ulicach Warszawy
wprowadzono ograniczenie, zakazując
całkowicie poruszania się ludności w Śródmieściu w ciągu kilku godzin.
Z wielu kwartałów zabudowy usunięto mieszkańców, na czas hitlerowskich
uroczystości. Przeszukano mieszkania, dokonano aresztowań prewencyjnych. Władze
niemieckie poleciły polskiemu Zarządowi Miasta, sporządzić listę
zakładników na czas pobytu Hitlera w Warszawie. W skład zakładników przebywających w
ratuszu 5.X.1939 r. w godzinach 7.45 rano – 8.00 wieczór, znaleźli się czołowi przedstawiciele polskiego życia politycznego: prezydent
Warszawy Stefan Starzyński, minister Czesław Klarner, senatorowie: Ludwik Evert,
Zdzisław Lubomirski i Artur Śliwiński, posłowie: Antoni Snopczyński i Franciszek
Urbański oraz radni miejscy: Abram Gepner i Witold Staniszkis. Po wyjeździe Adolfa Hitlera z Warszawy, zakładnicy zostali uwolnieni.
Teodora Żukowska, mieszkanka okupowanej Warszawy, wspominała ten dzień:
"Postanowiłam wreszcie wyjść do miasta.
Dotychczas prawie nie ruszałam się z mieszkania, wolałam go pilnować. Na
dole przy bramie Niemcy nie wypuścili mnie, nie podając żadnego
uzasadnienia. Byłam wściekła. Musiałam zawrócić. Na schodach spotkałam
jednego z naszych niemieckich sąsiadów z przeciwka. Zatrzymałam go i
zirytowana zapytałam, dlaczego nie pozwalają mi wyjść. Wydawał się jakiś
rozgorączkowany. Jego oczy zza okularów błyszczały. 'Führer jest dzisiaj
w Warszawie - zachłysnął się nieomal. - Odbiera defiladę zwycięstwa
niedaleko stąd.' W głosie jego wyczuwało się bezgraniczne uwielbienie,
miałam wrażenie, że przy wymawianiu nazwiska Hitlera najchętniej by
stanął na baczność."
Główna część niemieckiej parady odbyła się w Alejach
Ujazdowskich. Hitler i jego poplecznicy obserwowali pochód niemieckich
żołnierzy z trybuny honorowej, zlokalizowanej przed ogrodzeniem Parku Ujazdowskiego, tuż przed skrzyżowaniem z ulicą Piękną (między dzisiejszym przystankiem autobusowym, a przejściem dla pieszych).
Po przeciwnej stronie stanęła orkiestra Wehrmachtu, przygrywająca
podczas przemarszu piechoty, kawalerii i sprzętu wojskowego. Motocykle,
ciężarówki i samochody przepełnione niemiecką młodzieżą, przejechały
przed operatorami kamer, filmujących całą defiladę. Dokument
reżyserowała Leni Riefenstahl - młoda reżyserka filmów propagandowych
III Rzeszy, autorka słynnego filmu "Olympia" z 1938 roku.
Po defiladzie w Alejach Ujazdowskich, Adolf Hitler
przejechał przez centrum Warszawy na plac Marszałka J. Piłsudskiego,
który przemianowano później na cześć führera. Jednocześnie w innych
częściach miasta, przed swymi dowódcami defilowały niemieckie oddziały.
Józef Małgorzewski - mieszkaniec Warszawy, dziennikarz Polskiego Radia,
wspominał:
"W Alejach Ujazdowskich odbywała się defilada
wojsk niemieckich. Stamtąd kolumny wrogiej armii skręcały w Aleje
Jerozolimskie i Marszałkowską w kierunku Saskiego Ogrodu. Staliśmy z
żoną na rogu Świętokrzyskiej pod kolumnami PKO. Nad wejściem do gmachu
widniał polski orzeł i jakaś sentencja prezydenta Mościckiego.
Warszawiacy stali na chodnikach w milczeniu, a
ulicą ciągnął nieprzerwany potok ludzi, maszyn i koni. Żołnierze
wygoleni, butni, jechali na samochodach, inni siedzieli na wypasionych
koniach, ciągnących działa, moździerze i cekaemy. Czołgi ciężkie i
lekkie jechały ze zgrzytem gąsienic. Na chodnikach panowała przeraźliwa
cisza. (...)
O 17.00 nadaliśmy krótkofalówkową naszą ostatnią
audycję. (...) Zakończyliśmy "Warszawianką". Ryzykowaliśmy, gdyż lada
chwila mogli nadejść Niemcy."
|
|
|
|
|
|
▲ Adolf
Hitler na lotnisku Okęcie,
źródło: "1939. Polska była pierwsza" |
|
|
 |
|
▲ Wehrmacht
maszeruje w Alejach Ujazdowskich,
źródło: "1859 dni Warszawy" |
 |
|
▲ Adolf
Hitler przyjmuje defiladę zwycięstwa,
źródło: "1859 dni Warszawy" |
|
|
▲ Reżyserka
Leni Riefenstahl na trybunie honorowej
udziela wskazówek operatorom,
źródło: "1939. Polska była pierwsza" |
|
|
|
|
▲ Zakładnicy,
źródło: www.naszastolica.blox.pl |
|
Bibliografia▼
"1939.
Polska
była
pierwsza"
Andrzej
K.
Kunert
"1939.
Rozbiór
Polski"
oprac.
zb.
"1859
dni
Warszawy"
W.
Bartoszewski
|
|