Myśli o powstaniu warszawskim Antoniego Gołubiewa
Strona Główna » Historia » Epoka po epoce » Myśli o powstaniu warszawskim Antoniego Gołubiewa▼
![]() |
| ▲ Powstaniec warszawski na barykadzie, źródło: L. Bartelski, T. Bukowski, Warszawa w dniach powstania 1944, Warszawa 1980 |
| █ Mateusz Szczepaniak, redaktor naczelny |
Antoni Gołubiew (1907-1979) - historyk, pisarz, publicysta. W 1946 roku napisał artykuł "Myśli o powstaniu warszawskim", który ukazał się w 31 numerze Tygodnika Powszechnego. Są to rozważania na temat sporów dot. słuszności
walki, podjętej 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie przez
żołnierzy Armii Krajowej. Poniżej najciekawsze fragmenty tego artykułu.
|
"O powstaniu warszawskim pisano już wiele; broniono go i krytykowano; jeszcze więcej mówiono o nim - i mówi się wciąż, do dziś dnia. Nie ma dyskusji na tematy polityczne czy narodowe, by ostatecznie rozmowa nie oparła się o Warszawę; o powstanie; by nie próbowano syntezy. Znacie dobrze te dyskusje: są tacy, którzy w ostrych słowach potępiają powstanie; a jednak zawsze wtrącą zdanie, które jest pochyleniem czoła - ze czcią. Są tacy, którzy idei powstania bronią bezwzględnie i z zapałem; a jednak drga w ich tonie nuta tragiczna. Zapewne, za wcześnie jeszcze na osąd i syntezę. Zapewne: sens powstania naszym wnukom dopiero wyjaśnią historycy - badając >sine ira et studio<; usprawiedliwią je lub potępią; wykażą plusy i minusy; osądzą, kto zawinił i genetycznie wyświetlą zjawisko. Ale stanie się to dopiero pod warunkiem, iż dzieje narodu będą się wówczas toczyły takim torem, że powstanie będzie już takim zjawiskiem historycznym; że nie będzie aktualne, że nie będzie miało aspektu politycznego. Bo do dziś ujmujemy wypadki sprzed stu lat aktualne - i inaczej ująć nie umiemy; nie mamy sił na obiektywizm. Insurekcja Kościuszkowska, powstanie listopadowe i styczniowe, powstanie warszawskie - to są ogniwa jednego łańcucha. Więcej: dla Polaka - i to jest dowód tragedii narodowej - Termopile nie są tylko problemem historycznym; ani obrona Jerozolimy przed wojskami Tytusa; ani ostatnia walka Rolanda. Natomiast są problemem tylko historycznym dzieje Imperium Rzymskiego czy wyprawy krzyżowe, czy >złoty wiek< literatury polskiej. Jakże obcy, jak odległy jest nam psychicznie humanizm Kochanowskiego. I jak żywy jest Skarga. Trzeba sobie z tego wszystkiego zdać sprawę, by pojąć żar, rozbieżności, nawet zacietrzewienie w owych rozmowach o Warszawie. Powstanie warszawskie to ostatni akt tego dramatu powstań. A jednocześnie to symbol postawy narodu w okresie niewoli. I twierdzę: każdy Polak, myśląc o powstaniu, odczuwa wewnętrzne rozdwojenie; prawie każdy głuszy je w sobie, stara się ugruntować jednostronny, a więc wyraźny sąd. Bo to jest sprawa zasadnicza. Bo to jest coś więcej niż dyskusja historyczna, coś więcej, niż rozwiązanie pytania: >kto winien?<, coś więcej niż rozpamiętywanie 'dni chwały i klęski'. Jest to próba nakreślenia drogi, po której naród iść musi. Nie dziwmy się żarowi tych rozmów i dyskusji; to ścierają się ludzie walczący o życie i o duszę narodu. Taki jest >problem powstania warszawskiego<. (...) >Obrońcy< powstania uznają tragizm zburzenia Warszawy i śmierć 300 000 najlepszych jej synów. Powiadają jednak, że powstanie było konieczne ze względów psychicznych i moralnych, że jeśli było nawet tragedią, było tragedią nieuniknioną. Wskazują na olbrzymi zysk natury moralnej, na wartości wychowawcze, na przyszłe pokolenia. Widzą działanie tego czynu przez wiele wieków. I odwrotnie - powiadają, że gdyby Warszawa na powstanie się nie zdecydowała, byłoby to początkiem naszego załamania się. Bronią stanowiska nieugiętości moralnej i narodowej za wszelką cenę. Stanowisko przeciwników określają jako >oportunizm< lub - z ironią - 'zbyt daleko posunięty realizm'. 'Przeciwnicy' powstania wskazują ofiary. Na ofiary w ludziach, w wartościach kulturalnych, na zburzenie miasta. Wysuwają argument, że nieugiętość za wszelką cenę jest dowodem niewyrobienia politycznego, że może doprowadzić nawet do pewnego rodzaju samobójstwa narodowego. Wskazują również na pośrednie straty moralne, które ponieśliśmy, tracąc najlepszych, najofiarniejszych ludzi - zwłaszcza z młodzieży. Twierdzą, że powstanie warszawskie było czynem uczucia, nie rozumu. Nazywają stanowisko >obrońców< powstania >romantyzmem<. Nie jest zadaniem tego artykułu przeważanie szali na którąkolwiek stronę. Jeśli zajmę stanowisko, to jedynie ze względu na uczciwość publicystyczną - pisząc o tej kwestii, trzeba zaznaczyć pozycję własną (...) Uważam powstanie za błąd o tragicznych skutkach. Nie zaprzeczam, by powstanie nie miało dodatnich skutków moralnych. Ale powstania nie można traktować jako demonstracji - bez względu na to, czy demonstracja taka była potrzebna czy nie, nie wolno bowiem dla celów demonstracyjnych skazywać na śmierć półtoramilionowego miasta. Powstanie trzeba traktować jako czyn bojowy (...) Pozostała po powstaniu wspaniała legenda (...) Chylę czoła w najgłębszej czci przed jego bohaterstwem, ale wierzę, że nawet bez tej ofiary pion moralny narodu nie zostałby zachwiany (...) Ale raz jeszcze podkreślam - nie chcę w tej chwili swego zdania forsować, nie chcę nikogo przekonywać. Oczywiście mój stosunek do powstania jest - jak wszystkich - >rozdwojony<. (...) Powstanie warszawskie daje klucz do zrozumienia wielu stron psychiki polskiej, często niezrozumiałej dla cudzoziemców. Dlatego też rozważanie powstania (nie pod kątem, czy było słuszne, czy nie) jest niezmiernie ważne: było ono uzewnętrznieniem się cech charakteru narodowego w wyjątkowo jaskrawej, można rzec >czystej< postaci. Niemcy popełniali w stosunku do Polaków zasadniczy błąd psychologiczny - od początku próbowali złamać odporność narodu. Jako metodę zastosowali terror masowy. Przebieg całej wojny wykazywał jak najjaskrawiej, że terror Polaków nie złamie, że terror wobec Polaków zwiększa ich odporność, rozpala chęć walki, roznamiętnia cały naród do najwyższego stopnia. Powstanie warszawskie nie było pierwszą walką Warszawy. Poprzedził je przede wszystkim Wrzesień - Warszawa już miała przedsmak tego, czym jest walka w mieście (...) Powstanie warszawskie dowiodło dwóch rzeczy: że naród jest całkowicie skonsolidowany i że gotów jest na największe ofiary w obronie wartości, które uważa za podstawowe; broniąc zaś tych wartości, kieruje się często środkami irracjonalnymi, nie oglądając się na skutki realne. Czy się to komuś podoba, czy nie podoba, taki jest niewątpliwie naród polski. Można i trzeba te cechy zmieniać, ale trzeba również je uwzględniać". |
|
Bibliografia▼ Myśli o powstaniu warszawskim, w: W. Bartoszewski, Doświadczenia lat wojny 1939-1945, Warszawa 2009 |
Zobacz także▼
|
||||||
|
| 19 lipca 2010 | 15:20 |
||||||
|
|
||||||
| © Copyright Mateusz Szczepaniak · naszaStolica.waw.pl · Historia · | | O mnie, o stronie | Kontakt | Sąsiedzi | Źródła | | |||||





