Ostatni dzień przedwojennej Warszawy

Strona Główna » Historia » Epoka po epoce » Ostatni dzień przedwojennej Warszawy

Żołnierze Wojska Polskiego, źródło: www.naszastolica.blox.pl

 

31 sierpnia 1939 roku - pierwszy dzień mobilizacji wojsk polskich, żołnierze gromadzą się w jednostkach, wchodzą w życie ograniczenia w ruchu dalekobieżnym i podmiejskim na kolei, w ruchu tramwajowym i autobusowym w mieście. Polacy oczekują w napięciu na rozstrzygające wydarzenia. Nastroje pełne optymizmu. Nikt nie ma wątpliwości jak zakończy się ewentualny konflikt zbrojny - mamy przecież po swojej stronie Francję i Wielką Brytanię!

O godzinie 12.40 Adolf Hitler wydaje ostateczny rozkaz ataku na Polskę. Późnym wieczorem w Berlinie pojawia się polski ambasador Józef Lipski ale Ribbentrop lekceważy jego obecność, gdyż nie ma odpowiednich pełnomocnictw do dalszych rozmów. O godz. 21:00 niemieckie stacje radiowe prezentują tekst 16-punktowego ultimatum wobec Polski, w którym czytamy m.in. o przyłączeniu do Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska, eksterytorialnej autostradzie i linii kolejowej, demilitaryzacji Helu, plebiscytu na Pomorzu po Noteć i Bydgoszcz - według spisu ludności z 1918 roku. 31 sierpnia 1939, taki był ostatni dzień przedwojennej Warszawy, we wspomnieniach mieszkańców miasta..
 

"Na Dworcu Wschodnim odebrali mnie z pociągu ojciec i babka. Przez most Kierbedzia przejechaliśmy tramwajem, a potem na moją prośbę przeszliśmy pieszo wzdłuż Nabrzeża Kościuszkowskiego. Dzień był piękny, słoneczny. Po Wiśle pływały białe statki z wycieczkowiczami, rozpryskując wodę umieszczonymi po obu stronach wielkimi kołami z łopatami. Plaże, a szczególnie plaża Kozłowskich po praskiej stronie, na której byłem kiedyś z ojcem, pokrywały hektary rozłożonych na piasku ciał. Wiele osób kąpało się w przejrzystych wodach rzeki, po której pływało mnóstwo kajaków i łodzi, a przy łachach piaskarze napełniali po burty wiślanym piaskiem swoje "pychówki"

   Wypytywałem ojca o zbliżającą się wojnę, którą niemal czuć było w powietrzu. Ściany domów pokrywały plakaty o mobilizacji i wielokolorowe wielkie afisze z zarysowaną dumnie postacią naczelnego wodza marszałka Śmigłego-Rydza, nad którego głową unosiły się sylwetki samolotów z biało-czerwoną szachownicą, a spod lewej ręki wyjeżdżały kolumny czołgów. Napis na plakacie: "Silni, zwarci, gotowi!" nie pozostawiał wątpliwości, kto zwycięży, jeśli wojna wybuchnie. Po drodze spotkaliśmy wielu mężczyzn w mundurach, przejeżdżały wozy konne i samochody ciężarowe, dudniły o bruk obręczami kół działa artyleryjskie (...).

   Żałowałem, że ze względu na wiek nie ma szans na zostanie żywą torpedą. Musiałem zadowolić się rolą gońca komendanta domu, do takiej bowiem funkcji zostałem powołany, uzyskując prawo noszenia przydzielonej matce wojskowej maski przeciwgazowej. Wszyscy inni mieszkańcy domu otrzymali maseczki z białej gazy wiązane na tasiemki, które w przypadku wyczucia w powietrzu podejrzanej substancji należało zwilżyć płynem z załączonej buteleczki i po założeniu na usta i nos należało udać się do schronu.

   Schron w naszym domu mieścił się w piwnicy, od frontu, obok magazynów Hirszfelda, i oprócz napisu "Schron" nie różnił się od innych piwnic. Gorliwie zalepiałem wraz z bratem wszystkie okna w naszym mieszkaniu klejonymi na krzyż paskami papieru. Miały one chronić szyby przed podmuchem wybuchających bomb. Uczestniczyłem w kopaniu rowów przeciwlotniczych na skwerku przy ulicy Smolnej i na placu Małachowskiego, obok budynku Zachęty. Cały dzień spędzałem, machając łopatą. Częstowano nas herbatą i smacznymi kanapkami. Z pobliskiej cukierni przyniesiono ciastka. W nocy śniło mi się, że wykopany przy moim udziale zygzakowaty rów ożył i w charakterze węża podpełzł do Berlina, by kąsać Niemców."

Ryszard Sługocki, Warszawa 31.VIII.1939

 

"Radio otrzymuje poufne zlecenie nowego ministra propagandy. Przeprowadzić akcję propagandową wskazującą, że wszystko idzie normalnie, że nigdzie nie przerwano pracy, że jesteśmy gotowi. Ekipy transmisyjne wyjechały na miasto. (...) Na giełdzie - panika, w Rejonowej Komisji Uzupełnień nie pozwolono nam nic zrobić, zasłaniając się tajemnicą wojskową, przy budowie PKO pracowało kilku robotników, na Placu Unii wybierano ziemię pod fundamenty za pomocą jednej koparki. Wróciliśmy do radia z niczym."

Józef Małgorzewski, Warszawa 31.VIII.1939

 

"Wczoraj cały dzień przygotowywaliśmy z Haliną zapasy żywności, po południu wisiały już plakaty mobilizacyjne. Mój pociąg do Lidy odchodził przed północą. Pożegnanie z Haliną było prawdziwie ciężkie, biedactwo nie mogło się już dłużej opanować, choć przedtem trzymała się naprawdę dzielnie. (...) W pociągu oficerów rezerwy panował nastrój optymistyczny, niemal entuzjazm."

Bohdan Arct, Warszawa 31.VIII.1939

 

"Powrót do domu trudny. Miasto tonie w ciemnościach. Jest pogotowie OPL. Jedyne oświetlenie to trupio wyglądające niebieskie światełka numerów domów i wolno posuwających się tramwajów. (...) Ludzie podnieceni oczekiwaniem wielkich wydarzeń. Nastrój pogotowia wojennego."

Halina Regulska, Warszawa 31.VIII.1939

 

"Warszawa przeżyła wczoraj jeden ze swoich wielkich dni. Rozbrzmiały gwarem ulice, wypełniły się tłumem, w którym, obok marynarek coraz gęściej pojawiał się mundur wojskowy. Rezerwistów poznać z daleka: nowiuteńkie mundury, świeżo „fasowane" żółte buty, furażerka z fantazją na czoło nasunięta, maska przewieszona przez ramię, gęsta mina. A inni — jeszcze w cywilnych ubraniach udają się na dworce, by odjechać do swych oddziałów. Odjeżdżają z legionową pieśnią na ustach. Jest w ich twarzach i postawie nastrój radosnego i twardego postanowienia. Udziela się ten nastrój odprowadzającym matkom, żonom, siostrom.

      
Słynny polski plakat propagandowy z 31 sierpnia 1939 roku, źródło: Gazeta "Rzeczpospolita" - "U progu wojny"
 
 
Informacja Zarządu Telefonów Warszawskich PAST z "Kuriera Porannego" z 31 sierpnia 1939, źródło: ze zbiorów Biblioteki Narodowej
 
Most Poniatowskiego nocą, źródło: "1859 Dni Warszawy" W. Bartoszewski
 
 
Warszawiacy kopią rów przeciwlotniczy na placu Małachowskiego, przed gmachem Zachęty. Być może w tej grupie jest Ryszard Sługocki - autor przytaczanych obok wspomnień, źródło: "Rok 1939. Rozbiór Polski" oprac. zb.

Bibliografia

"Rok 1939. Rozbiór Polski" oprac. zb.

"1859 Dni Warszawy" W. Bartoszewski /"Zanim się zaczęło"

"Gazeta Wyborcza" nr 202/29-30.VIII.2009/ "Wybuch wojny, wybuch radości"

Gazeta "Kurier Poranny" nr 240/31.VIII.1939 - ze zbiorów Biblioteki Narodowej


Dzielnie zachowują się Polki. Serdeczny uścisk dłoni i pocałunek — to wystarczy na pożegnanie z obywatelem, którego Ojczyzna powołała do szczytnej służby w szeregach. Znowu brzmi piosenka. Dumna pieśń Pierwszej Brygady. Powoli odjeżdża pociąg w mroczną dal.

O godzinie 2-ej po poł. na murach miasta pojawiły się różowe plakaty o nowych zarządzeniach obronnych. Tłumy zgromadziły się przed obwieszczeniami, kierowcy zatrzymywali taksówki i łączyli się z tłumem. Z ust do ust podawano sobie treść plakatów. Ten, kto stał najbliżej, czytał na głos. Nagle ten i ów odrywał się od gromadki i z dumą obwieszczał: - Idę! W tramwajach, w kawiarniach, na ulicach rozmowy toczyły się głównie dokoła spraw, związanych z powołaniem do szeregów. Udzielano sobie nawzajem informacji i życzliwych rad. Obcy sobie i ludzie znajdowali naraz wspólną, łączącą ich więź: służbę w szeregach. Radzi byli tej służbie, cieszyli się na myśl, że znowu włożą mundur i pójdą ramię przy ramieniu. Jak kiedyś, w pamiętne sierpniowe dni przed dziewiętnastu laty.

Kelner w barze na Marszałkowskiej ma pięciu braci. Wszyscy są już w wojsku Jutro on idzie — szósty z kolei brat — To prawdziwe szczęście dla nas — mówi — sześciu braci i sześciu żołnierzy! Wieczorem z radością zdejmie biały kitel. Jutro już w dzielnym żołnierzu nie poznacie dawnego kelnera! Ci, którzy szukali dodatkowych wyjaśnień, pragnąc jak najbardziej sumiennie wypełnić przepisy, zawarte w obwieszczeniu, śpieszyli do P.K.U. Cierpliwie udzielano wyjaśnień: tłum na wesoło żegnał tych, których obecność w wojsku nie okazała się potrzebna. Inni, jak dzieci, cieszyli się z przydziałów: — Ja do pancernej! — Ja do artylerii! — A ja do lotnictwa! Na lotnika spojrzeli sąsiedzi zza wyjścia...

Do późnego wieczoru pulsowały gorączkowym życiem ulice Warszawy. Trudno było o stolik w kawiarniach i w restauracjach, choć zakaz sprzedaży alkoholu nie został odwołany. Aż pogasły światła i pogotowie OPL przypomniało Warszawie o wyjątkowej uwadze chwil, które przeżywamy." 

"Kurier Poranny", 31.VIII.1939, "Wczoraj w 'cywilu', dziś już w mundurach. Żołnierska nuta w życiu Warszawy"

 

"Warszawa nie ustaje w pracy przy kopaniu rowów przeciwlotniczych. Wczoraj do robót zgłosiło się przeszło 20.000 ochotników, poza tym zaś pracowało około 3.000 płatnych robotników miejskich. Rozpoczęto kopanie rowów w 64-ech nowych punktach, ogółem zaś prace prowadzono w przeszło 230-tu punktach. Przy kopaniu rowów przeciwlotniczych na każdym kroku znajome twarze... Oto artystka filmowa Baśka Orwid i baletmistrz Ryszard Sobiszewski pracują z zapałem. W budowie znajdowało się około 30 km nowych rowów: na pl. Bankowym. Weteranów, Słonecznym, nad Wisłą, na Woli, na Ochocie, w dzielnicach północnych, na Kole, na Żoliborzu, Mokotowie itd. W niektórych dzielnicach zapał ludności jest tak wielki, że entuzjazm kopiących trzeba hamować, by samorzutnie podjęte wysiłki nie poszły w kierunku niepożądanym. Pamiętać bowiem trzeba, iż przed rozpoczęciem kapania najlepiej zwrócić się do najbliższego komisariatu OPL, gdzie urzędują fachowi inżynierowie, udzielający wskazówek, gdzie można i jak trzeba kopać rowy. Z wielkim zapałem wzięli się do pracy przy kopaniu rowów na Targówku. W dzielnicy tej do pracy zgłosiły się dwie staruszki: 80-letnia p. Marianna Starzykowa (Mokra 55) i 83-letnia p. Anna Sobiechowa (Lusińska 27) wraz z czterema córkami, pracując codziennie po kilka godzin. Do kopania rowów stanęli również wszyscy emeryci miejscy, wezwani przez Zw. Zaw. Pracowników Samorządowych m. st. Warszawy. (...) Jeśli w tym tempie będzie szła ofiarna praca obywateli stolicy — 125 km rowów będzie wykopana w najbliższych dniach (...)."

"Kurier Poranny", 31.VIII.1939, "Zbliżamy się do 125-go kilometra. Ofiarnym trudem - rosną rowy przeciwlotnicze w Warszawie"

 

"Zapada ostatnia noc sierpnia 1939 roku. W drukarniach przygotowywane są ranne wydania piątkowych dzienników, które przyniosą nowe rezolucje i uchwały wszystkich środowisk społecznych i politycznych solidaryzujących się z akcją obrony wobec groźby agresji hitlerowskiej. "Kurier Warszawski" podaje w wydaniu porannym fotografie rezerwistów w drodze do koszar (...) "Express Poranny" przynieść ma nowe szczegóły o prowokacjach niemieckich na pograniczu i bezczelnych 16 punktach ultimatum Hitlera wobec Polski. Zanim te wiadomości dotarły do czytelników, rozbrzmiały pierwsze strzały drugiej wojny światowej."

Fragment książki prof. W. Bartoszewskiego "1859 Dni Warszawy":

 

Tak minął ostatni dzień pokoju tamtego świata, tamtego miasta. 

 

| 10 września 2010 | 20:37

 


© Copyright Mateusz Szczepaniak · naszaStolica.waw.pl · Historia · | O mnie, o stronie | Kontakt | Sąsiedzi | Źródła |