Ostatnie chwile przed "W" - "nastrój jest pełen oczekiwania i niepewności"

Strona Główna » Historia »  Epoka po epoce » Ostatnie chwile przed "W" - "nastrój jest pełen oczekiwania i niepewności"

Płk dypl. Antoni Chruściel "Monter" w towarzystwie oficerów Wydziału Propagandy KG AK, źródło: L. Bartelski, T. Bukowski, Warszawa w dniach powstania 1944, Warszawa 1980

 

Mateusz Szczepaniak, redaktor naczelny

Pod koniec lipca 1944 roku, po ponad 1760 dniach niemieckiej okupacji, na ulicach Warszawy zaczęła panować niespotykana od 1939 r. atmosfera. Paniczna ewakuacja administracji niemieckiej, spowodowana zbliżaniem się do miasta Armii Czerwonej,  wywołała wielką radość społeczeństwa. Młodzież nie przestrzegała już zasad konspiracji - swobodnie poruszano się po ulicach z bronią, wystającą spod marynarek i płaszczy. Po raz pierwszy, Polacy zbojkotowali niemieckie zarządzenie, z dnia 26 lipca 1944, wzywające ludność Warszawy do kopania rowów strzeleckich na przedpolu miasta. 
 

W tym czasie ze wschodu na zachód ciągnęły dniem i nocą tabory rozbitej armii niemieckiej, cofającej się przed napierającą Armią Czerwoną. Marsz Sowietów na Berlin postępował błyskawicznie. Od strony Radzymina i Otwocka dochodziły odgłosy artylerii, a nad Warszawą krążyły samoloty radzieckie, rozrzucające propagandowe ulotki. W związku z zaistniałą sytuacją, 25 lipca Komendant Okręgu Warszawskiego AK płk Antoni Chruściel "Monter", otrzymał od Dowódcy AK gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, rozkaz gotowości do podjęcia ewentualnej walki o Stolicę. Po ogłoszeniu 27 lipca 1944 roku zarządzenia gubernatora Fischera [1], "Monter" wydał rozkaz do warszawskich oddziałów Armii Krajowej:

 

"Alarm

  Wobec dzisiejszych zarządzeń niemieckich nadanych przez megafony zarządzam, co następuje:

  1.Zgrupować się na stanowiskach wyczekiwania i czekać na ogłoszenie godz. >W<.

  2.Wkroczyć czynnie przed zarządzeniem godziny >W< tylko w wypadkach szczególnie usprawiedliwionych, a głównie w rejonach zarządzanych zbiórek.

  27 VII, g. 19.00"

(-) X [2]

 

Następnego dnia, o godz. 8:00, kilkaset niemieckich samochodów daremnie czekało w wyznaczonych punktach, na blisko 100 tys. mieszkańców Warszawy w wieku od 17 do 65 lat, powołanych w myśl zarządzenia władz Dystryktu. Warszawiacy zakpili z okupanta - zamiast zdolnych do pracy mężczyzn stawiły się osoby starsze i ułomni. Po południu Komenda Główna AK podała komunikat:

 

"Alarmowo

28 VII 1944, g. 16.00

   W ślad za moim pismem z dn. 27 VII, g. 19.00 - podaję w celach instrukcyjnych:

   1. Jeżeli Niemcy nie zastosują represji za niezgłoszenie się ludności do robót, to należy załagodzić stopień pogotowia do rozmiarów początkowych, tzn. trwania w pogotowiu, ale nie przerywania swych zajęć, nie przebywania w zespołach zwartych, a bazowania wszystkiego na doskonałej łączności wewnętrznej.

   Jutrzejszy dzień powinien dać wyjaśnienie położenia i postawy okupanta wobec sabotażu zarządzenia.

   Trzymanie oddziałów zwartych w pogotowiu może (osłabić) (wyczerpać) i zniechęcić żołnierzy.

   2. Jeżeli będzie podana godzina "W", to wiadomość tę podać w dół do szczebla d[owód]ców plutonów, szeregowi maja wiedzieć, że idą na jedną ze zbiórek.

   Będę dążył do tego, aby 28 88 44 25 22 44 57 34 44 - 57 96 51 52 96 32 34 38 31 - 29 - 88 22 32 44 30 / 46 58 88 22 34 30 70 - 32 31 32 31 42 28 88 57 48 31 29 44 / [3]".

(-) X [4]

 

Konspiracyjny dziennik "Dzień Warszawy", pisał 28 lipca 1944:

 

"Nastrój jest pełen oczekiwania i niepewności. Wykorzystują go oczywiście wszystkie najniższe elementy, by ubić przy tym swój interes. Paskarstwo rozpanoszyło się w sposób wprost zbrodniczy. Na rynku zabrakło drobnych banknotów. Wszyscy pozostali z "góralami" [okupacyjne banknoty 500 złotowe z podobizna górala], których żaden sklep nie chce przyjmować, bowiem ktoś, kto zrobił na tym dobry interes puścił plotkę, że Niemcy wycofują pięćsetzłotówki".


W niedzielę 30 lipca 1944 roku, po pięciu latach konspiracji na ulicach pojawiły się polskie gazety. Warszawiacy z entuzjazmem czytali jawnie kolportowany, dwustronicowy numer "Rzeczypospolitej Polskiej" oraz dziennik "Dzień Warszawy". Na murach nalepiano odezwę Delegata Rządu RP na Kraj - Jana Stanisława Jankowskiego "Sobola": "Do obywateli". Od tego dnia "Biuletyn Informacyjny" - oficjalny organ AK, przekształcił się z tygodnika, w pismo codzienne. Warszawiacy obserwowali potyczki powietrzne lotnictwa niemieckiego i radzieckiego nad miastem. Niemcy rozpoczęli minowanie mostów, część dywizji pancernej "Herman Goering" została przerzucona na Pragę. Spod Otwocka i Radzymina rozpoczęła nadawanie radiostacja im. Tadeusz Kościuszki. Czterokrotnie nadawała wiadomość dla Warszawy, wzywając do walki:

 

"Warszawa drży w posadach od ryku dział, wojska sowieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się już do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść wam wolność (...)

Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców. Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych.

Pomóżcie Armii Czerwonej w przeprawie przez Wisłę. Przesyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi.

Milion ludności Warszawy niechaj sie stanie milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność".

 

31 lipca 1944 r. podczas porannej odprawy Komendy Głównej AK postanowiono, że Armia Krajowa nie podejmie walki 1 sierpnia 1944 r.

Meldunki dochodzące do KG AK informowały, że "sytuacja gospodarcza Warszawy jest prawie jak podczas oblężenia wobec całkowitego niemal odcięcia dowozu". Ceny podstawowych artykułów szybko wzrastały - słonina kosztowała 600 zł, masło 500 zł, zamknięto połowę sklepów, rosły ceny walut na czarnym rynku. W tym czasie do Warszawy przybył gen. por. lotn. Reiner Stahel - mianowany przez Hitlera dowódcą niemieckiego garnizonu Warszawa. Niemcy uwolnili z Pawiaka ok. 150 mężczyzn i 50 kobiet - głównie chorych i matki z małymi dziećmi.  W tej grupie znaleźli się także lekarze i pielęgniarki, świadczący w ciągu ubiegłych lat pomoc więźniom oraz przekazujący  wiadomości z więzienia na zewnątrz.
Po południu na naradę Komendy Głównej AK przybył płk Antoni Chruściel "Monter", z doniesieniami o wkroczeniu na Pragę Armii Czerwonej. Dowództwo Armii Krajowej otrzymało meldunek od płk. dypl. Kazimierza Iranek-Osmockiego "Hellera", informujący o przerzucaniu dywizji pancernej "Herman Goering" na Pragę. Ponadto wojskowi otrzymali doniesienia o wzięciu do niewoli dowódcy 73. dywizji niemieckiej i ruchach Sowietów pod Warszawą. Po przeanalizowaniu sytuacji, generał Bór-Komorowski za zgodą i przy obecności Delegata Rządu RP na Kraj, wicepremiera Jana Stanisława Jankowskiego "Sobola", podjął decyzję o podjęciu walki o wolność Warszawy. Na ręce płk. "Montera" wydał rozkaz rozpoczęcia akcji zbrojnej następnego dnia o godz. 17.00. "Bór" wspominał po latach w swoim pamiętniku:

 

"Tegoż dnia komendant Okręgu Warszawa-miasto, >Monter<, oczekiwany był w kwaterze głównej o godzinie 6 po południu. Zjawił się niespodziewanie o 5-ej z wiadomością, że sowieckie oddziały pancerne wdarły się w przyczółek niemiecki, zdezorganizowały jego obronę i że Radość, Miłosna, Okuniew, Wołomin i Radzymin są już w rękach niemieckich.

Po krótkiej naradzie uznałem, że nadszedł właściwy moment do rozpoczęcia walki o Warszawę. Rosyjskiego ataku można było się spodziewać z godziny na godzinę. Że ocena była słuszna, potwierdziły to wydarzenia (...) Chociaż wszystkie decyzje związane z planem >Burza< należały do mnie, w tej wyjątkowej chwili, kiedy miał się rozstrzygnąć los stolicy, uzależniłem swą decyzję od zgody Delegata Rządu.

(...) Przedstawiłem mu krótko położenie na froncie niemiecko-sowieckim (...)

   Moim zdaniem czas był właściwy do rozpoczęcia walki. Delegat Rządu, wysłuchawszy mnie, zadał jeszcze kilka pytań członkom mego sztabu, a uzupełniwszy sobie tym obraz sytuacji, zwrócił się do mnie i zdecydował następującymi słowy:

- >Dobrze, niech pan zaczyna<".

 

31 lipca 1944 r. Komenda Okręgu Warszawa Armii Krajowej skierowała do podległych dowódców następujący rozkaz, podpisany przez płk. Antoniego Chruściela "Montera" w kwaterze przy ul. Filtrowej 68 - w kamienicy PKO tuż przy placu Narutowicza:

 

"DN. 31 VII 1944 godz. 19.00     Alarm - do rąk własnych!

     Nakazuję "W" dnia 1 VIII, godz. 17.00 Adres M[iejsca] P[ostoju] Okręgu 35 72 26 62 85 [Jasna - red.] 22 m. 20 czynny od godziny "W".

     Stawić się na MP 1 godzinę przed "W".

     Otrzymanie rozkazu natychmiast kwitować"

(-) X

 

W takich okolicznościach zapadła decyzja o rozpoczęciu Powstania w okupowanej Warszawie - jednej z najkrwawszych batalii II wojny światowej. Stawką była nie tylko wolność Warszawy, ale także przyszłe geopolityczne położenie Polski.

Przypisy [aby powrócić do czytanego tekstu, odkliknij numer wybranego przypisu]

1: Zarządzenie gubernatora Dystryktu Warszawskiego Ludwiga Fischera z 26 lipca 1944 r., wzywające 100 tys. warszawiaków w wieku 17-65 lat, do kopania rowów strzeleckich na przedpolach miasta, zostało ogłoszone przez megafony 27 lipca o godz. 17:00.

2: "X" - kryptonim komendanta Okręgu Warszawa AK płk. Antoniego Chruściela "Montera", wprowadzony rozkazem z 10 czerwca 1944, a obowiązujący od 15 czerwca 1944 r.

3: Zapis szyfrowany - "uderzenie nastąpiło w dzień /godziny popołudniowe/"

4: Zobacz: Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów, pod red. Piotra Matusaka, Warszawa 1997, s. 153-154

 

| 17 lipca 2010 | 12:09

       

© Copyright Mateusz Szczepaniak · naszaStolica.waw.pl · Historia · | O mnie, o stronie | Kontakt | Sąsiedzi | Źródła |