|
20 sierpnia odbyło się zakończenie dwóch kursów dla rezerwy
służby Obrony Przeciwlotniczej (OPL) w mieście, przygotowano schrony, szykowano worki z piaskiem i naczynia z wodą. W czwartek 24 sierpnia odbyły się próby syren alarmowych między godz.
15. i 16. Po południu radio ogłosiło odezwę prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego do obywateli
Stolicy:
"Obywatele Stolicy!
Ofiarność Wasza na rzecz dobra powszechnego jest znana. Świadczycie zawsze dla Państwa i dla swego miasta, gdy tego zachodzi potrzeba. Spokój, jaki cała ludność stolicy zachowuje w rozgrywających się wypadkach międzynarodowych, jest dowodem wielkiej dojrzałości obywatelskiej. Wraz z tym spokojem ducha - obowiązkiem naszym jest przygotować się na wypadek, gdyby Państwo i stolica zostały zagrożone. Dlatego nakazem chwili jest przygotowanie odpowiedniej ilości schronów. Prace w dziedzinie kopania rowów przeciwlotniczych zostały rozpoczęte w dniu dzisiejszym i muszą być szybko zakończone.
Zarząd Miejski zwraca się do wszystkich obywateli i obywatelek stolicy, wolnych od pracy niezbędnej w obecnej chwili, aby dobrowolnie zgłosili się do kopania rowów. W pracy tej spotkać się winni wszyscy dobrzy obywatele stolicy.
Zapisy do pracy przyjmowane są w następujących komisariatach O.P.L. w godz. od 8 do 19: Bednarska 8, Stare Miasto 24, Dzielna 82, Gęsia 24, Srebrna 16, Chłodna 45, Złota 41, Rozbrat 26, Kopernika 30, 6 sierpnia 43, Senatorska 29, Nowy Świat 7, Szeroka 5, Belgijska 5,
Boremlowska 5, Szkoła Powszechna Toruńska 21, Ludwiki 6, Czerniakowska 103, Grójecka 47, Tykocińska 23, Mickiewicza 27.
Najbardziej pożądane - zgłaszanie się wraz z łopatą."
Na apel prezydenta Starzyńskiego stawiły
się tłumy warszawiaków. W piątek 25 sierpnia pracowało 2 tys. ochotników, w sobotę 6
i pół tysiąca, zaś w niedzielę trzykroć więcej.
"Robotnicy, studenci, urzędnicy i kupcy, rzemieślnicy i wytworne warszawianki, emeryci, a nierzadko i sędziwe staruszki - wyroili się na ulice z łopatami, szuflami i innymi narzędziami, dając entuzjastyczne świadectwo gotowości do każdej akcji na rzecz obrony kraju."
- jak czytamy w książce Władysława Bartoszewskiego "1859 dni
Warszawy".
I tak, zygzakowate rowy przeciwlotnicze zaczęły się
mnożyć w parku Ujazdowskim, na placu Małachowskiego, Dąbrowskiego, Bankowym, na
praskim placu Weteranów, na skwerach Woli, Ochoty, Mokotowa i Żoliborza. Już po czterech dniach robót długość
rowów, mających za zadanie chronić przechodniów przed odłamkami bomb
lotniczych, przekroczyła 25 kilometrów. 26 sierpnia w "Wieczorze
Warszawskim" pojawił się artykuł "Spokojne choć poważne oblicze
Warszawy", w którym scharakteryzowano sytuację w Stolicy:
"Inny, niż do niedawna jeszcze
panuje nastrój w Warszawie. Na
ulicach, w kawiarniach, sklepach
rojno i gwarno. Ba, nawet w niektórych
magazynach, a w szczególności
w sklepach z artykułami
spożywczymi, panuje ruch, jak bywa tylko przed świętami.
POWRÓT Z LETNISK
Warszawiacy wrócili z wywczasów.
Z podmiejskich okolic i z
dalszych osiedli letniskowych. Nie
wątpliwie ruch przed 1-ym września
ożywił się z powodu kończących
się wakacji. Zjeżdżają letnicy z bliższych i dalszych okolic
wraz z dziećmi, z bagażem. Na
dworcach pełno, pociągi nabite.
Wszyscy opaleni, czerstwo wyglądają i gubią się w rozgardiaszu
dworcowym.
Pociągi przychodzą bez opóźnienia co do minuty. Ruch zwykły,
tylko znacznie ożywiony z powodu
masowych powrotów z letnisk.
Na ulicach krąży mniej taksówek.
Stąd też przed dworcem widać
gromadki ludzi, wyczekujących
na jakikolwiek pojazd.
RUCH W SKLEPACH
Powrót większej ilości osób do
Warszawy, a jednocześnie ostatnie
zalecenia w sprawie przygotowania
zapasów aprowizacyjnych
przynajmniej na 2 tygodnie, spowodowały
wzmożenie frekwencji
w sklepach. W pewnych porach
dnia jest nawet wprost tłoczno w
sklepach z artykułami spożywczymi.
Wszystkiego jest pod dostatkiem.
Ceny na ogół normalne.
Wprawdzie, przyznać należy, że z
tego większego zapotrzebowania
usiłowały skorzystać osoby nie
odpowiedzialne, spekulanci. Zdarzyły
się wypadki nawet ukrycia
towarów, gdzie nie gdzie żądano
wyższych cen. Zdarzyło się tez że
pochowano artykuły pierwszej potrzeby, a w szczególności cukier,
sól i tłuszcze.
KOMISJA PRZY PRACY
P. Komisarz Rządu wysłał lotne
komisje na miasto. Na pryncypalnej
ulicy Warszawy, na Marszałkowskiej,
widać właśnie taką
komisję „przy pracy". W asyście
policji. Sprawdzają wszystko dokładnie,
czy aby towar nie ukryty,
czy ceny nie są wygórowane.
Wyniki lustracji dotychczas są
nie duże, bo też spekulacja, stwierdzić należy, nie podniosła głowy.
Zamknięto i opieczętowano 6
sklepów. Na zabitymi deskami
sklepach wiszą tabliczki wymownej
treści: „Tu był paskarz —
wywieziony do Berezy". Napis
niezbyt pociągający dla amatorów
spekulacji, sądzić też należy,
że naśladowcom odechce się „śrubowania"
cen.
W obozie odosobnienia osadzono:
Bongarda Mendh (Wspólna 5),
za ukrywanie cukru, Hochgelentera
Dawida (Nowolipki 5) za pobieranie
wygórowanych cen, Wacha
Icwoga (Wielka 13). Goldbalatta
Pinkusa (Wronia 25) oraz
właścicieli sklepów na Grójeckiej
i Targowe i 27.
ROWY PRZECIWLOTNICZE
A oto widać grupę młodych
chłopców z łopatami na ramionach.
Idą karnie, jakby żołnierze,
do kopania rowów przeciwlotniczych.
Warszawa odezwała się. Jak
zwykle sprawnie na apel. Praca
wre w dzień i w nocy. Rowy przeciwlotnicze
budowane są w błyskawicznym
tempie. Sieć ich obejmuje
już całe miasto. y
W KAWIARNIACH
W kawiarniach mówi się przede wszystkim o
polityce. No, bo i jakżeż mogłoby być inaczej. Kawiarnia w Warszawie,
nawet i w najspokojniejszych czasach, jest kufrią wszystkich
„najświeższych" plotek politycznych. W Al. Jerozolimskiej, popularne
dzisiaj kawiarnie z ogródkami zaludnione są mrowiem publiczności.
Właśnie przejeżdża auto, na którym znajdują się żołnierze. Śpiewają
dobrze znane piosenki. „Niech żyje wojsko polskie!" — zrywają się
okrzyki t pod werand kawiarni, a w «lad za nimi rozlegają sie rzęsisto «
braw«. Samochód przeprowadzany Jest okrzykami I brawami od Nowego Światu
aż do Marszałkowskiej, na tej trasie bowiem znajduje się kilka
sąsiadujących z sobą „letnich" kawiarni. Na mielcie spokój. Widać
rozwagę i zrozumienie sytuacji na poważniejszych, być może, niż
zazwyczaj, obliczach Warszawiaków. Ale nigdzie nie spotyka się
przygnębienia. Wszędzie odczuwa się pewność siebie, wiarę we własne
siły, wiarę w zwycięstwo. Warszawa tak inna, niż de niedawna Jeszcze,
spokojem i rozwagą wzbudzić musi uznanie i por dziw."
Dwa dni później, 28 sierpnia, "Goniec Warszawski
zamieścił artykuł "Wszyscy do pracy! Wszyscy do łopat!
20.000 ochotników w Warszawie
kopie rowy przeciwlotnicze w 170 punktach miasta", w którym czytamy:
"Z pełnym zrozumieniem przyjęła
ludność Warszawy apel władz miejskich
w sprawie ochotniczego kopa
ula rowów przeciwlotniczych. Na
pierwsze wezwanie ogłoszone w piątek, zgłosiło się do pracy 2.000 osób,
w sobotę liczba ta wzrosła, do 6.500,
w niedzielę, zarejestrowano przeszło
trzykrotnie większy napływ ochotników.
Ogółem przyjąć można, że w
niedzielę rano pracowało przy budowie
rowów około 20.000 osób.
Pierwsi ochotnicy zaczęli się zgłaszać w niedzielę już o godz. 3-ej rano. Wśród tłumów widziało się osoby
ze wszystkich sfer i stanów społeczeństwa.
Uwagę zwracał duży od
setek kobiet. Obok siebie pracowali
robotnicy i Inteligenci, panie w rękawiczkach
1 rzemieślnicy. M. n. do
pracy zgłosiła się poetka Iłłakowiczówna,
Siostry Urszulanki, Księża
Salezjanie. Na ulicy Senatorskiej od
samego rana pracowali artyści scen
warszawskich s Julianem Krzewińskim
na czele.
Na terenie Warszawa-Południe roboty prowadzono w 20 miejscach,
na Pradze ilość miejsc wzrosła
do 95, na terenie Warszawa - Północ
pracowano w 54 miejscach.
W czasie odprawiania nabożeństw
roboty przerwano. Wznowiono je po
odprawieniu nabożeństw w kościołach.
W wielu świątyniach kapłani
z ambon wzywali ludność do ochot
niczego zgłaszania się do pracy. W
kościele przy szpitalu Dzieciątka Jezus kapłan zwrócił się do wiernych
z apelem budowania rowów dla chorych, przebywających w szpitalu.
Po godzinie 12-ej napływ ochotników zaczął gwałtownie wzrastać.
Zgłaszający się otrzymywali natychmiast niezbędne narzędzia do pracy
i kierowani byli do odpowiednich
punktów miasta. Trzeba jeszcze raz.
zwrócić uwagę na konieczność przynoszenia
ze sobą, w miarę możności,
narzędzi do pracy, gdyż ułatwia
to znakomicie sprawne przeprowadzenie
całej akcji.
O godz. 15 w gmachu Min. Komunikacji przy ul. Chałubińskiego zebrali
się wszyscy wyżsi urzędnicy i
funkcjonariusze tego resortu. Przybył
również min. płk. Ulrych z podsekretarzami
stanu inż. Dobkowskim
i inż. Piaseckim. Z kolei rozpoczęto
kopanie rowów przeciwlotniczych
na terenie Instytutu Chemii Doświadczalnej, gdzie na skwerach pracowano
przez 3 1 pół godziny. Minister
płk. Ulrych wraz z podsekretarzami
stanu pracowali przy najniższych
funkcjonariuszach. Przewidziana praca wykonana została w rekordowym czasie.
Do akcji kopania rowów stanęło
wczoraj w Warszawie ponad 1.200
harcerek i harcerzy, których poprzydzielano do wszystkich punktów pracy. Młodzież harcerska pracowała b.
ofiarnie, dają przykład gotowości i
karności starszemu społeczeństwu.
Jeden z zakładów gastronomicznych
nadesłał dla osób, zatrudnionych
na terenie 12-go Komisariatu
150 ciastek i 200 kanapek. Inna firma
przysłała większą ilość lodów.
Kopiącymi rowy na Krakowskim
Przedmieściu zaopiekowała się ambasada
amerykańska, mająca siedzibę
w pałacu Potockich. Spragnionych
poczęstowano herbatą, urządzono podwieczorek.
. W ciągu niedzielnego przedpołudnia
w dalszym ciągu napływały ofiary bądź to w postaci pieniędzy, bądź
to narzędzi, które niezbędne są przy
budowie rowów. Każdy ochotnik otrzymuje
zaświadczenie stwierdzające,
że dobrowolnie odbył tyle i tyle godzin pracy.
W niedzielę odbywał się normalnie
podwieczorek przy mikrofonie
Polskiego Radia w ogrodzie jednej z
cukierni. Podwieczorek ten przejdzie
do historii. Przed estradą, na
której odbywały się produkcje kopano
rowy przeciwlotnicze, oddzielające
estradę od stolików ustawionych
w ogrodzie. Rowy kopali wszyscy bez wyjątku przy akompaniamencie,
jak przewidywał program,
orkiestry Polskiego Radia i produkcji artystów.
Akcja kopania rowów trwała aż
do zmierzchu. I dziś kto może powinien zgłosić się do pracy, gdyż leży
to zarówno w interesie własnym jak
i osób najbliższych. Warszawa powinna
posiadać 125 kilometrów rowów,
które dadzą schronienie dla
300 tysięcy osób,
Dziś od godz. 7-ej rano Warszawa
znów stanie do kopania rowów.
Jeszcze dużo pozostało do zrobienia,
wykopano zaledwie część koniecznych robót.
Do pracy zgłaszają się w dalszym
ciągu rozmaite organizacje społeczne,
zawodowe, kulturalne itp. Budowa rowów postępuje niezwykle sprawnie i jeśli ludność Warszawy w
dalszym ciągu będzie ofiarna. Już w
środę lub czwartek rowy przeciwlotnicze
w pierwszej strefie „zagrożonej"
będą gotowe. Natychmiast przystąpi się do budowy rowów dla
ludności zamieszkałej na terenie
strefy drugiej, mniej zagrożonej.
Przypominamy adresy punktów
OPL, przyjmujących zapisy: Bednarska 8, Stare Miasto 24, Dzielna 82,
Gęsia 24, Srebrna 16, Chłodna 45,
Złota 41, Rozbrat 26, Kopernika 30,
6-go Sierpnia 43, Senatorska 29, Nowy-
Świat 7, Szeroka 5, Belgijska 5, Boremblowska 5, Toruńska 21, Ludwiki 6,
Czerniakowska 103, Grójecka 47, Tykocińska 23, Miąkiewicza 27.
Potrzebne są łopaty oraz siekiery. Godziny pracy
są od 7 rano do 1 w południe i od 1-ej do 7-ej wieczór. Kto nie może
przepracować całych 6 godzin może zapisać się na 2—3— 4 — 5 godzin."
|
|
 |
|
▲
Warszawiacy kopią
rowy przeciwlotnicze na Pradze,
źródło: www.naszastolica.blox.pl |
|
|
|
|
▲ Rowy
przeciwlotnicze kopało całe
społeczeństwo, także młodzież i dzieci,
źródło: www.naszastolica.blox.pl |
| |
|
|
▲
Rowy przeciwlotnicze kopało całe
społeczeństwo, także młodzież i dzieci,,
źródło: www.naszastolica.blox.pl |
|
|
|
|
▲ Do akcji
kopania rowów włączyło się całe
społeczeństwo, także duchowni,
źródło:
www.naszastolica.blox.pl |
| |
|
|
▲ Kopanie
rowu przeciwlotniczego przy I
Komisariacie Policji Państwowej,
źródło:
www.naszastolica.blox.pl |
|
|
|
|
▲ Aleksandra
Piłsudska, wdowa po Marszałku, bierze
udział w społecznej akcji kopania rowów,
źródło:
"Rok 1939.
Rozbiór Polski" |
|
|
 |
|
▲ Młodzież
kopie rowy na placu Małachowskiego...,
źródło:
"Rok 1939.
Rozbiór Polski" |
|
|
|
|
▲ ...to samo
miejsce 71 lat później,
źródło:
Mateusz Szczepaniak |
|
|
|
|
▲
Czerniakowska 26, przedwojenne Gimnazjum
Żeńskie im. J. Kochanowskiego -
Komisariat OPL, w którym przyjmowano
ochotników do kopania rowów
przeciwlotniczych, widok współczesny,
źródło:
Mateusz Szczepaniak |
|
|
|
|
&q"Goniec Warszawski" nr 239/28.VIII.1939 |
|
Bibliografia▼
"Rok
1939.
Rozbiór
Polski" oprac.
zb.
"1859
Dni
Warszawy"
W.Bartoszewski
/"Zanim
się
zaczęło"
Gazeta
"Wieczór
Warszawski"
nr
241/26.VIII.1939,
ze
zbioru
Biblioteki
Narodowej
Gazeta
"Goniec
Warszawski"
nr
239/28.VIII.1939,
ze
zbioru
Biblioteki
Narodowej
|
|