"Pożądane - zgłaszanie się wraz z łopatą" - rowy przeciwlotnicze na ulicach Warszawy

Strona Główna » Historia » Epoka po epoce » "Pożądane - zgłaszanie się wraz z łopatą" - rowy przeciwlotnicze na ulicach Warszawy 

Warszawiacy kopią rowy przeciwlotnicze na Pradze, źródło: www.naszastolica.blox.pl


W sierpniu 1939 r. Warszawa energicznie szykowała się do obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej. 25 sierpnia w całej Polsce rozpoczęła się społeczna akcja kopania rowów przeciwlotniczych. Ludność Warszawy wykazała się w tych dniach wielką ofiarnością. 

20 sierpnia odbyło się zakończenie dwóch kursów dla rezerwy służby Obrony Przeciwlotniczej (OPL) w mieście, przygotowano schrony, szykowano worki z piaskiem i naczynia z wodą. W czwartek 24 sierpnia odbyły się próby syren alarmowych między godz. 15. i 16. Po południu radio ogłosiło odezwę prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego do obywateli Stolicy:

 

"Obywatele Stolicy!

Ofiarność Wasza na rzecz dobra powszechnego jest znana. Świadczycie zawsze dla Państwa i dla swego miasta, gdy tego zachodzi potrzeba. Spokój, jaki cała ludność stolicy zachowuje w rozgrywających się wypadkach międzynarodowych, jest dowodem wielkiej dojrzałości obywatelskiej. Wraz z tym spokojem ducha - obowiązkiem naszym jest przygotować się na wypadek, gdyby Państwo i stolica zostały zagrożone. Dlatego nakazem chwili jest przygotowanie odpowiedniej ilości schronów. Prace w dziedzinie kopania rowów przeciwlotniczych zostały rozpoczęte w dniu dzisiejszym i muszą być szybko zakończone. Zarząd Miejski zwraca się do wszystkich obywateli i obywatelek stolicy, wolnych od pracy niezbędnej w obecnej chwili, aby dobrowolnie zgłosili się do kopania rowów. W pracy tej spotkać się winni wszyscy dobrzy obywatele stolicy. Zapisy do pracy przyjmowane są w następujących komisariatach O.P.L. w godz. od 8 do 19: Bednarska 8, Stare Miasto 24, Dzielna 82, Gęsia 24, Srebrna 16, Chłodna 45, Złota 41, Rozbrat 26, Kopernika 30, 6 sierpnia 43, Senatorska 29, Nowy Świat 7, Szeroka 5, Belgijska 5, Boremlowska 5, Szkoła Powszechna Toruńska 21, Ludwiki 6, Czerniakowska 103, Grójecka 47, Tykocińska 23, Mickiewicza 27. Najbardziej pożądane - zgłaszanie się wraz z łopatą."

 

Na apel prezydenta Starzyńskiego stawiły się tłumy warszawiaków. W piątek 25 sierpnia pracowało 2 tys. ochotników, w sobotę 6 i pół tysiąca, zaś w niedzielę trzykroć więcej.

"Robotnicy, studenci, urzędnicy i kupcy, rzemieślnicy i wytworne warszawianki, emeryci, a nierzadko i sędziwe staruszki - wyroili się na ulice z łopatami, szuflami i innymi narzędziami, dając entuzjastyczne świadectwo gotowości do każdej akcji na rzecz obrony kraju." - jak czytamy w książce Władysława Bartoszewskiego "1859 dni Warszawy".

I tak, zygzakowate rowy przeciwlotnicze zaczęły się mnożyć w parku Ujazdowskim, na placu Małachowskiego, Dąbrowskiego, Bankowym, na praskim placu Weteranów, na skwerach Woli, Ochoty, Mokotowa i Żoliborza. Już po czterech dniach robót długość rowów, mających za zadanie chronić przechodniów przed odłamkami bomb lotniczych, przekroczyła 25 kilometrów. 26 sierpnia w "Wieczorze Warszawskim" pojawił się artykuł "Spokojne choć poważne oblicze Warszawy", w którym scharakteryzowano sytuację w Stolicy:

 

"Inny, niż do niedawna jeszcze panuje nastrój w Warszawie. Na ulicach, w kawiarniach, sklepach rojno i gwarno. Ba, nawet w niektórych magazynach, a w szczególności w sklepach z artykułami spożywczymi, panuje ruch, jak bywa tylko przed świętami.

POWRÓT Z LETNISK

Warszawiacy wrócili z wywczasów. Z podmiejskich okolic i z dalszych osiedli letniskowych. Nie wątpliwie ruch przed 1-ym września ożywił się z powodu kończących się wakacji. Zjeżdżają letnicy z bliższych i dalszych okolic wraz z dziećmi, z bagażem. Na dworcach pełno, pociągi nabite. Wszyscy opaleni, czerstwo wyglądają i gubią się w rozgardiaszu dworcowym. Pociągi przychodzą bez opóźnienia co do minuty. Ruch zwykły, tylko znacznie ożywiony z powodu masowych powrotów z letnisk. Na ulicach krąży mniej taksówek. Stąd też przed dworcem widać gromadki ludzi, wyczekujących na jakikolwiek pojazd.

RUCH W SKLEPACH

Powrót większej ilości osób do Warszawy, a jednocześnie ostatnie zalecenia w sprawie przygotowania zapasów aprowizacyjnych przynajmniej na 2 tygodnie, spowodowały wzmożenie frekwencji w sklepach. W pewnych porach dnia jest nawet wprost tłoczno w sklepach z artykułami spożywczymi. Wszystkiego jest pod dostatkiem. Ceny na ogół normalne. Wprawdzie, przyznać należy, że z tego większego zapotrzebowania usiłowały skorzystać osoby nie odpowiedzialne, spekulanci. Zdarzyły się wypadki nawet ukrycia towarów, gdzie nie gdzie żądano wyższych cen. Zdarzyło się tez że pochowano artykuły pierwszej potrzeby, a w szczególności cukier, sól i tłuszcze.

KOMISJA PRZY PRACY

P. Komisarz Rządu wysłał lotne komisje na miasto. Na pryncypalnej ulicy Warszawy, na Marszałkowskiej, widać właśnie taką komisję „przy pracy". W asyście policji. Sprawdzają wszystko dokładnie, czy aby towar nie ukryty, czy ceny nie są wygórowane. Wyniki lustracji dotychczas są nie duże, bo też spekulacja, stwierdzić należy, nie podniosła głowy. Zamknięto i opieczętowano 6 sklepów. Na zabitymi deskami sklepach wiszą tabliczki wymownej treści: „Tu był paskarz — wywieziony do Berezy". Napis niezbyt pociągający dla amatorów spekulacji, sądzić też należy, że naśladowcom odechce się „śrubowania" cen. W obozie odosobnienia osadzono: Bongarda Mendh (Wspólna 5), za ukrywanie cukru, Hochgelentera Dawida (Nowolipki 5) za pobieranie wygórowanych cen, Wacha Icwoga (Wielka 13). Goldbalatta Pinkusa (Wronia 25) oraz właścicieli sklepów na Grójeckiej i Targowe i 27.

ROWY PRZECIWLOTNICZE

A oto widać grupę młodych chłopców z łopatami na ramionach. Idą karnie, jakby żołnierze, do kopania rowów przeciwlotniczych. Warszawa odezwała się. Jak zwykle sprawnie na apel. Praca wre w dzień i w nocy. Rowy przeciwlotnicze budowane są w błyskawicznym tempie. Sieć ich obejmuje już całe miasto. y

W KAWIARNIACH

W kawiarniach mówi się przede wszystkim o polityce. No, bo i jakżeż mogłoby być inaczej. Kawiarnia w Warszawie, nawet i w najspokojniejszych czasach, jest kufrią wszystkich „najświeższych" plotek politycznych. W Al. Jerozolimskiej, popularne dzisiaj kawiarnie z ogródkami zaludnione są mrowiem publiczności. Właśnie przejeżdża auto, na którym znajdują się żołnierze. Śpiewają dobrze znane piosenki. „Niech żyje wojsko polskie!" — zrywają się okrzyki t pod werand kawiarni, a w «lad za nimi rozlegają sie rzęsisto « braw«. Samochód przeprowadzany Jest okrzykami I brawami od Nowego Światu aż do Marszałkowskiej, na tej trasie bowiem znajduje się kilka sąsiadujących z sobą „letnich" kawiarni. Na mielcie spokój. Widać rozwagę i zrozumienie sytuacji na poważniejszych, być może, niż zazwyczaj, obliczach Warszawiaków. Ale nigdzie nie spotyka się przygnębienia. Wszędzie odczuwa się pewność siebie, wiarę we własne siły, wiarę w zwycięstwo. Warszawa tak inna, niż de niedawna Jeszcze, spokojem i rozwagą wzbudzić musi uznanie i por dziw."

 

Dwa dni później, 28 sierpnia, "Goniec Warszawski zamieścił artykuł "Wszyscy do pracy! Wszyscy do łopat! 20.000 ochotników w Warszawie kopie rowy przeciwlotnicze w 170 punktach miasta", w którym czytamy: 

 

"Z pełnym zrozumieniem przyjęła ludność Warszawy apel władz miejskich w sprawie ochotniczego kopa ula rowów przeciwlotniczych. Na pierwsze wezwanie ogłoszone w piątek, zgłosiło się do pracy 2.000 osób, w sobotę liczba ta wzrosła, do 6.500, w niedzielę, zarejestrowano przeszło trzykrotnie większy napływ ochotników. Ogółem przyjąć można, że w niedzielę rano pracowało przy budowie rowów około 20.000 osób. Pierwsi ochotnicy zaczęli się zgłaszać w niedzielę już o godz. 3-ej rano. Wśród tłumów widziało się osoby ze wszystkich sfer i stanów społeczeństwa. Uwagę zwracał duży od setek kobiet. Obok siebie pracowali robotnicy i Inteligenci, panie w rękawiczkach 1 rzemieślnicy. M. n. do pracy zgłosiła się poetka Iłłakowiczówna, Siostry Urszulanki, Księża Salezjanie. Na ulicy Senatorskiej od samego rana pracowali artyści scen warszawskich s Julianem Krzewińskim na czele. Na terenie Warszawa-Południe roboty prowadzono w 20 miejscach, na Pradze ilość miejsc wzrosła do 95, na terenie Warszawa - Północ pracowano w 54 miejscach.

W czasie odprawiania nabożeństw roboty przerwano. Wznowiono je po odprawieniu nabożeństw w kościołach. W wielu świątyniach kapłani z ambon wzywali ludność do ochot niczego zgłaszania się do pracy. W kościele przy szpitalu Dzieciątka Jezus kapłan zwrócił się do wiernych z apelem budowania rowów dla chorych, przebywających w szpitalu. Po godzinie 12-ej napływ ochotników zaczął gwałtownie wzrastać. Zgłaszający się otrzymywali natychmiast niezbędne narzędzia do pracy i kierowani byli do odpowiednich punktów miasta. Trzeba jeszcze raz. zwrócić uwagę na konieczność przynoszenia ze sobą, w miarę możności, narzędzi do pracy, gdyż ułatwia to znakomicie sprawne przeprowadzenie całej akcji. O godz. 15 w gmachu Min. Komunikacji przy ul. Chałubińskiego zebrali się wszyscy wyżsi urzędnicy i funkcjonariusze tego resortu. Przybył również min. płk. Ulrych z podsekretarzami stanu inż. Dobkowskim i inż. Piaseckim. Z kolei rozpoczęto kopanie rowów przeciwlotniczych na terenie Instytutu Chemii Doświadczalnej, gdzie na skwerach pracowano przez 3 1 pół godziny. Minister płk. Ulrych wraz z podsekretarzami stanu pracowali przy najniższych funkcjonariuszach. Przewidziana praca wykonana została w rekordowym czasie. Do akcji kopania rowów stanęło wczoraj w Warszawie ponad 1.200 harcerek i harcerzy, których poprzydzielano do wszystkich punktów pracy. Młodzież harcerska pracowała b. ofiarnie, dają przykład gotowości i karności starszemu społeczeństwu. Jeden z zakładów gastronomicznych nadesłał dla osób, zatrudnionych na terenie 12-go Komisariatu 150 ciastek i 200 kanapek. Inna firma przysłała większą ilość lodów.

Kopiącymi rowy na Krakowskim Przedmieściu zaopiekowała się ambasada amerykańska, mająca siedzibę w pałacu Potockich. Spragnionych poczęstowano herbatą, urządzono podwieczorek. . W ciągu niedzielnego przedpołudnia w dalszym ciągu napływały ofiary bądź to w postaci pieniędzy, bądź to narzędzi, które niezbędne są przy budowie rowów. Każdy ochotnik otrzymuje zaświadczenie stwierdzające, że dobrowolnie odbył tyle i tyle godzin pracy. W niedzielę odbywał się normalnie podwieczorek przy mikrofonie Polskiego Radia w ogrodzie jednej z cukierni. Podwieczorek ten przejdzie do historii. Przed estradą, na której odbywały się produkcje kopano rowy przeciwlotnicze, oddzielające estradę od stolików ustawionych w ogrodzie. Rowy kopali wszyscy bez wyjątku przy akompaniamencie, jak przewidywał program, orkiestry Polskiego Radia i produkcji artystów. Akcja kopania rowów trwała aż do zmierzchu. I dziś kto może powinien zgłosić się do pracy, gdyż leży to zarówno w interesie własnym jak i osób najbliższych. Warszawa powinna posiadać 125 kilometrów rowów, które dadzą schronienie dla 300 tysięcy osób, Dziś od godz. 7-ej rano Warszawa znów stanie do kopania rowów. Jeszcze dużo pozostało do zrobienia, wykopano zaledwie część koniecznych robót.

Do pracy zgłaszają się w dalszym ciągu rozmaite organizacje społeczne, zawodowe, kulturalne itp. Budowa rowów postępuje niezwykle sprawnie i jeśli ludność Warszawy w dalszym ciągu będzie ofiarna. Już w środę lub czwartek rowy przeciwlotnicze w pierwszej strefie „zagrożonej" będą gotowe. Natychmiast przystąpi się do budowy rowów dla ludności zamieszkałej na terenie strefy drugiej, mniej zagrożonej. Przypominamy adresy punktów OPL, przyjmujących zapisy: Bednarska 8, Stare Miasto 24, Dzielna 82, Gęsia 24, Srebrna 16, Chłodna 45, Złota 41, Rozbrat 26, Kopernika 30, 6-go Sierpnia 43, Senatorska 29, Nowy- Świat 7, Szeroka 5, Belgijska 5, Boremblowska 5, Toruńska 21, Ludwiki 6, Czerniakowska 103, Grójecka 47, Tykocińska 23, Miąkiewicza 27.

Potrzebne są łopaty oraz siekiery. Godziny pracy są od 7 rano do 1 w południe i od 1-ej do 7-ej wieczór. Kto nie może przepracować całych 6 godzin może zapisać się na 2—3— 4 — 5 godzin."

 

      
Warszawiacy kopią rowy przeciwlotnicze na Pradze, źródło: www.naszastolica.blox.pl
 
 
Rowy przeciwlotnicze kopało całe społeczeństwo, także młodzież i dzieci, źródło: www.naszastolica.blox.pl
 
 
Rowy przeciwlotnicze kopało całe społeczeństwo, także młodzież i dzieci,, źródło: www.naszastolica.blox.pl
 
 
Do akcji kopania rowów włączyło się całe społeczeństwo, także duchowni, źródło: www.naszastolica.blox.pl
 
 
Kopanie rowu przeciwlotniczego przy I Komisariacie Policji Państwowej, źródło: www.naszastolica.blox.pl
 
 
Aleksandra Piłsudska, wdowa po Marszałku, bierze udział w społecznej akcji kopania rowów, źródło: "Rok 1939. Rozbiór Polski"
 
Młodzież kopie rowy na placu Małachowskiego..., źródło: "Rok 1939. Rozbiór Polski"
 
 
...to samo miejsce 71 lat później, źródło: Mateusz Szczepaniak
 
 
Czerniakowska 26, przedwojenne Gimnazjum Żeńskie im. J. Kochanowskiego - Komisariat OPL, w którym przyjmowano ochotników do kopania rowów przeciwlotniczych, widok współczesny, źródło: Mateusz Szczepaniak
 
 
&q"Goniec Warszawski" nr 239/28.VIII.1939

Bibliografia

"Rok 1939. Rozbiór Polski" oprac. zb.

"1859 Dni Warszawy" W.Bartoszewski /"Zanim się zaczęło"

Gazeta "Wieczór Warszawski" nr 241/26.VIII.1939, ze zbioru Biblioteki Narodowej

Gazeta "Goniec Warszawski" nr 239/28.VIII.1939, ze zbioru Biblioteki Narodowej

W tym samym wydaniu gazety, sprawozdawca "Gońca Warszawskiego" relacjonuje wydarzenia z dnia poprzedniego:

 

"W niedzielę odbywał się normalnie podwieczorek przy mikrofonie Polskiego Radia w ogrodzie jednej z cukierni. Podwieczorek ten przejdzie do historii. Przed estradą, na której odbywały się produkcje, kopano rowy przeciwlotnicze, oddzielające estradę od stolików ustawionych w ogrodzie. Rowy kopali wszyscy bez wyjątku przy akompaniamencie, jaki przewidywał program orkiestry Polskiego Radia i produkcji artystów." 

 

28 sierpnia Prezydent Stefan Starzyński ponownie zaapelował do wzmożonych wysiłków. I tym razem warszawiacy nie zawiedli - pracę 3 tysięcy robotników miejskich w 230 punktach miasta, wspomogło ponad 20 tysięcy ochotników.

"Prasa odnotowuje liczne wzruszające przykłady gorliwości obywatelskiej mieszkańców najuboższych dzielnic Warszawy. 83-letnia Anna Sobiech z Targówka po kilka godzin dziennie kopie rowy wraz z czterema córkami. Konkuruje z nią skutecznie 80-letnia Marianna Starzyk. Nieletnich chłopców i dziewcząt rodzice nie mogą utrzymać w domu. Wszyscy rzeczywiście rwą się do pracy." - wspomina Władysław Bartoszewski.

 

| 27 sierpnia 2010 | 21:06

 


© Copyright Mateusz Szczepaniak · naszaStolica.waw.pl · Historia · | O mnie, o stronie | Kontakt | Sąsiedzi | Źródła |