|
We wtorek 29 sierpnia 1939 na murach i słupach
ogłoszeniowych w całej Polsce rozwieszono plakaty z podobizną Naczelnego
Wodza Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza w towarzystwie sunących czołgów,
samolotów i z hasłem: "Gwałt zadawany siłą musi być siłą odparty. Swego
nie damy, napastnika zwyciężymy." Tego dnia w ostatniej chwili, pod
naciskiem Francji i Wielkiej Brytanii, Polska opóźniła mobilizację o
jeden dzień. Gazety warszawskie zamieszczały liczne komunikaty i apele w
sprawach obrony przeciwlotniczej i szkolenia sanitarnego. Prasa w
dalszym ciągu informowała o społecznej akcji kopania rowów
przeciwlotniczych i "pomieszczeń zabezpieczających przed bombami
burzącymi". W "Kurierze Czerwonym" z 30 sierpnia, pojawia się
artykuł - "Warszawa kopie rowy.
Jak i gdzie
trzeba nowych rąk i narzędzi pracy":
"Rozpoczęte w końcu ubiegłego tygodnia
kopanie rowów przeciwlotniczych
w rekordowym tempie zbliża się
się do końca. W większości punktów
roboty ziemne już ukończono. Obecnie
odbywa się, w miarę napływu materiałów,
szalowanie deskami ścian bocznych i montowanie sklepień, oraz urządzanie ubikacji typu wojskowego.
Na pl. Zbawiciela wejście do rowów
wskazuje tabliczka z napisem: „Do
schronu". W tabliczki takie zaopatrzone zostaną wszystkie punkty.
Wczoraj zaczęto pracę na pl. Krasińskich
przed gmachem Sądu Najwyższego.
Kopali tutaj sędziowie i prokuratorowie pod przewodnictwem prezesa Sądu
Najwyższego Suipińskiego, urzędnicy
Komisariatu Rządu i min. opieki
społecznej.
W parku Ujazdowskim robotami kierowała p. Marszałkowa Aleksandra Piłsudska, a do południa kopali tutaj policjanci
rezerwy z Golędzinowa. Przed
gmachem Sejmu za łopaty chwycili pp.
marszałkowie Miedziński i Makowski
wespół z rodzinami personelu Izb Parlamentarnych.
Władze OPLG. apelują do mieszkańców, aby bez porozumienia z nimi nie
rozpoczynać kopania w nowych punktach.
Na Grochowie, gdzie grunt jest piaszczysty. zdarzyły sie wypadki, że samorzutnie wykopane rowy zaczęły się
osypywać.
Gdzieindziej wykopano rów na terenie
nisko położonym, który zalewany
jest przez deszcze. Nie należy również kopać rowów na niewielkich podwórzach.
Rów wówczas spełni swe za
danie, jeśli dzieli go od zabudowań
odległość równa wysokości budynku.
W przeciwnym razie gruz z walącego
się domu może zasypać chroniących
się w rowie.
Lepiej więc nie podejmować wysiłku,
który ma pójść na marne i przed rozpoczęciem
pracy porozumiewać się z
najbliższymi komisariatami OPLG.
Tam również powinni kierować się
wszyscy, którzy dotąd nie spełnili obowiązku.
Rozpoczęto budowę nowych rowów,
potrzeba więc świeżych rąk do pracy.
Kto ma jeszcze w domu jakąś zbyteczną
łopatę, szpadel lub kilof, niech
składa je wprost na punkty robót, daje
się bowiem odczuć wielki brak narzędzi
dla tysięcy ochotników chcących
pracować.
Przypominamy raz jeszcze adresy
komisariatów OPLG:
Bednarska 8, Stare Miasto 24, Dzielna 82, Gęsia 24, Srebrna 16, Chłodna 45."
Czytelników niepokoiły mnożące się wiadomości o incydentach
granicznych oraz o otwartych atakach prasy hitlerowskiej na Polskę.
Propaganda ministra Goebbelsa rozpowszechniała krzykliwe wiadomości o
rzekomym prześladowaniu mniejszości niemieckiej w Polsce. W Warszawie mówiło się powszechnie o mającej nastąpić lada
dzień ogólnej mobilizacji.
Pod groźbą wojny mieszkańcy Warszawy zaczęli
gromadzić zapasy. W sklepach pojawiły się kolejki, w nielicznych
przypadkach
zabrakło towaru ale społeczeństwo dalekie było od paniki. Gospodynie
kupowały masowo cukier, mąkę, konserwy, w mydlarniach i drogeriach
naftę, świece, mydło i papierowe paski do klejenia szyb, co miało
uchronić je od wstrząsów. Spożycie cukru w Warszawie wzrosło ze 150 ton
do 500 ton dziennie. Komisje starostw grodzkich przeprowadzały kontrole
sklepów i magazynów spożywczych. Radio i prasa surowo tępiły przypadki
paskarstwa. Aby ukrócić spekulacyjną podwyżkę cen, Komisariat Rządu
m.st. Warszawy wysłał do Berezy Kartuskiej - miejsca odosobnienia,
lichwiarzy Mendela Bongarda i Denorda Hochgelenteraw, celu zastraszenia
spekulantów i ku przestrodze. Pisarka Klara Mirska pisała: "Sklepikarz, u którego robiłam codzienne zakupy (...) mówił: 'Niechby mu już oddali ten korytarz i niechby już był spokój'. Ludzie zaczęli robić gorączkowe zakupy, w sklepach nagle zabrakło towarów."
Z kolei Jan Hoppe, działacz polityczny zapisał: "Żona chciała robić
zapasy, ale było to zgoła beznadziejne. Pieniędzy mieliśmy mało i nie
chcieliśmy wyzbywać się ostatniego grosza, na wypadek konieczności
opuszczenia domu. W takim wypadku worki z zapasami musiałyby i tak
zostać, a nie byłoby za co kupić chleba."
W południe 30 sierpnia na ulicach pojawiły się wielkie afisze z nagłówkiem: "OBWIESZCZENIE MOBILIZACJI. Prezydent Rzeczypospolitej zarządził mobilizację powszechną".
Władysław Bartoszewski w książce "1859 Dni Warszawy", wspomina:
"Grupki ludzi czytają je uważnie, z uczuciem ulgi, że sytuacja się wyjaśnia, a niekiedy z zawodem, że zarządzenie dotyczy tylko mężczyzn posiadających
'białe karty mobilizacyjne bez czerwonego pasa'. Zarządzenie mówi wyraźnie, że posiadacze
'białych kart z czerwonym pasem' i 'niebieskich zaświadczeń mobilizacyjnych' nie podlegają mobilizacji. Na ulicach, w kawiarniach, na dworcach gromadzą się do późnej nocy tłumy podnieconych ludzi. Tysiące młodych mężczyzn żegna się z rodzinami. Tłumnie odprowadzani spieszą do koszar lub na kolej."
Leon Noël - ambasador francuski w Polsce:
"Łatwo odgadnąć, jakie myśli nas nurtowały, gdy
hrabia Szembek odczytywał nam tekst [zarządzenie o powszechnej
mobilizacji]. (...) Interes Francji, zgodny z jej pragnieniem, wymagał,
aby nie popełniono najmniejszej nieostrożności mogącej zniweczyć
ostatnie szanse pokoju, nawet najsłabsze. (...) Oświadczyłem
podsekretarzowi stanu, że nie poczuwam się do prawa, ze względu na
zagrożenie wiszące nad Polską, do kwestionowania konieczności
powszechnej mobilizacji, lecz przestrzegam przed niedocenianiem
wyjątkowego znaczenia historycznego tego kroku pod kątem widzenia
przyszłego poszukiwania odpowiedzialności za wojnę, która się zbliża.
Polska będzie pierwsza, która ogłosi mobilizację powszechną."
Komisja Centralna Związków Zawodowych i Centralny
Komitet Wykonawczy PPS, ogłosiły na łamach "Robotnika" odezwę "Do Ludu Pracującego miast i wsi Polski":
"Hitlerowskiej zaborczości, usiłującej ujarzmiać całą Europę, przeciwstawiła Polska twardą decyzją odparcia wszelkich zakusów zaborczych. Taka jest bowiem wola wszystkich obywateli naszego kraju. NIEWOLNIKAMI NIE BĘDZIEMY."
Niewątpliwie juz w tym czasie, Prezydent Warszawy
Stefan Starzyński stał się niekwestionowanym przywódcą mieszkańców
Warszawy. Jego przemówienia radiowe, napełniały optymizmem i wolą
wytężonej pracy na rzecz obrony kraju. Prezydent łączył ludzi - w
ostatnich dniach sierpnia 1939 r. spotkał się z przywódcami organizacji
socjalistycznych w celu omówienia ich współpracy z Zarządem Miejskim. Na
wypadek wojny odwołał urlopy wszystkich pracowników magistratu. Wydał
odezwę do ponad 20-tysięcznej rzeszy pracowników komunalnych:
"W dzisiejszych warunkach nikt poza obowiązkiem
pozostać nie może i każda praca wykorzystana być musi w sposób
najwłaściwszy. Wysiłek objąć musi nie tylko żołnierzy, ale wszystkie
inne siły twórcze narodu. Narzucona nam walka zakończyć się musi
zwycięstwem."
Panował nastrój pogotowia wojennego. W nocy Warszawa
była zaciemniona, trwało pogotowie OPL. Józef Małgorzewski - dziennikarz redakcji wojskowej Polskiego Radia,
wspominał: "Tu i ówdzie dawały się słyszeć
wołania: 'Światło, światło widać'. Policja i pogotowie OPL miały moc
roboty. Na rogu Świętokrzyskiej policjant chciał mnie koniecznie aresztować za palenie papierosa. Ledwie mu wytłumaczyłem, że papierosa nie dojrzą z samolotu
i że jeszcze nie ma wojny." Halina Regulska: "Jedyne oświetlenie to
trupio wyglądające niebieskie światełka numerów domów i wolno
posuwających się tramwajów."
Z inicjatywy Katolickiego
Związku Polek w kaplicy oo. Jezuitów przy ul. Rakowieckiej, przed trumną
św. Andrzeja Boboli odprawiano nabożeństwa w intencji utrzymania pokoju,
a na wypadek agresji na Polskę - za sukces oręża polskiego.
|
|
 |
|
▲ Plakat z
podobizną Naczelnego Wodza Marszałka
Śmigłego-Rydza i hasłem - "Gwałt zadawany siłą musi być siłą odparty. Swego nie damy, napastnika zwyciężymy",
źródło: www.naszastolica.blox.pl |
|
|
 |
|
▲ Mężczyzna
przed plakatem z obwieszczeniem
mobilizacji,
źródło: "Rok 1939.
Rozbiór Polski" |
|
|
|
|
▲ Nagłówek
Obwieszczenia Mobilizacji,
źródło: "Rok 1939.
Rozbiór Polski" |
| |
 |
|
▲ "Paskarze
do Berezy" - zamknięte sklepy
sprzedawców podnoszących ceny i
chowających towar,
źródło: Gazeta "Kurjer Poranny" nr
236/27.VIII.1939 |
|
|
 |
|
▲ "Paskarze do Berezy" - zamknięte sklepy sprzedawców podnoszących ceny i chowających towar, źródło: Gazeta "Kurjer Poranny" nr 236/27.VIII.1939 |
|
|
 |
|
▲ "Paskarze do Berezy" - zamknięte sklepy sprzedawców podnoszących ceny i chowających towar, źródło: Gazeta "Kurjer Poranny" nr 236/27.VIII.1939 |
|
|
 |
|
▲ Podstrona
gazety "Dobry
Wieczór Kurjer Czerwony" nr
239/30.VIII.1939, z publikowanym
obok artykułem "Warszawa kopie rowy. Jak i gdzie trzeba nowych rąk i narzędzi pracy",
źródło: ze zbiorów Biblioteki Narodowej |
|
Bibliografia▼
"Rok 1939. Rozbiór Polski" oprac. zb.
"1859 Dni Warszawy" W.Bartoszewski /"Zanim się zaczęło"
"Starzyński"
M. M.
Drozdowski
Gazeta
"Dobry
Wieczór
Kurjer
Czerwony"
nr
239/30.VIII.1939
- ze
zbioru
Biblioteki
Narodowej
Gazeta "Kurjer
Poranny"
nr
236/27.VIII.1939
(reprint)
- ze
zbioru
własnego
|
|